Twarz dzisiejszego Wrocławia złożyła się z warstw, które nakładali na siebie architekci pracujący w bardzo różnych okresach i ustrojach: od żelbetowego eksperymentu sprzed pierwszej wojny światowej, przez modernistyczne osiedle pokazowe z 1929 roku, po powojenną odbudowę zniszczonego w blisko siedemdziesięciu procentach miasta i budowle, które powstają tu współcześnie. Kilka nazwisk i kilka miejsc pozwala prześledzić tę linię od początku XX wieku do dziś.

Max Berg i Hala Stulecia

Max Berg urodził się w 1870 roku w Szczecinie, studiował w Królewskiej Szkole Technicznej w Berlinie pod kierunkiem specjalisty od neogotyku Carla Schäfera, pracował we Frankfurcie, a w 1909 roku objął stanowisko radcy budowlanego miasta Wrocławia, które pełnił przez kolejnych szesnaście lat, do 1925 roku. To on odpowiada za największy architektoniczny eksperyment przedwojennego Wrocławia: Halę Stulecia, żelbetową halę widowiskowo-sportową wzniesioną w latach 1911-1913 na setną rocznicę odezwy króla Prus Fryderyka Wilhelma III wzywającej do oporu wobec Napoleona. Kopuła hali ma średnicę 67 metrów i w chwili powstania była największą na świecie konstrukcją żelbetową tego typu - budynek dziś figuruje na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Poza Halą Stulecia Berg zaprojektował we Wrocławiu między innymi szpital dziecięcy z 1911 roku przy dzisiejszej ulicy Hoene-Wrońskiego, łaźnię miejską z 1912 roku oraz kaplicę na cmentarzu Osobowickim z lat 1920-1921. Jako miejski architekt planował też rozwój Wrocławia w skali znacznie większej niż pojedyncze budynki: proponował strategiczne rozmieszczenie wieżowców w kluczowych punktach miasta jako kompromis między europejską zabudową poziomą a amerykańskim modelem pionowym. Żaden z tych projektów nie powstał - jeden wieżowiec miał stanąć w miejscu dzisiejszej sukiennicy przy Rynku, drugi w miejscu obecnego urzędu wojewódzkiego, ale oba pomysły pozostały na papierze. Karierę miejskiego architekta Berg zakończył w styczniu 1925 roku, rezygnując po sporze z radą miasta o plany rozwoju urbanistycznego.

Modernizm międzywojenny - wystawa WuWA

Kolejna warstwa architektonicznej historii miasta powstała szesnaście lat po Hali Stulecia, w 1929 roku, gdy w dzielnicy Dąbie zorganizowano wystawę architektoniczną Wohnungs- und Werkraumausstellung, w skrócie WuWA - Wystawę mieszkania i miejsca pracy. Zorganizował ją śląski związek Deutscher Werkbund, a do jej powstania najbardziej przyczynił się Heinrich Lauterbach, założyciel śląskiego oddziału związku, który wraz z Adolfem Radingiem objął kierownictwo artystyczne przedsięwzięcia. W wystawie wzięli udział zarówno architekci awangardowi, jak i bardziej umiarkowani, wszyscy związani lokalnie z ruchem Werkbundu.

Osiedle WuWA było wrocławską odpowiedzią na europejski ruch modernistyczny, ten sam nurt, który w tym samym czasie realizował się w podobnych wystawach mieszkaniowych w innych miastach niemieckich - płaskie dachy, funkcjonalne rzuty mieszkań, oszczędna forma bez historyzujących ozdób. Dziś teren między ulicami Kopernika, Dembowskiego, Tramwajową, Wróblewskiego i Zielonego Dębu jest wpisany do rejestru zabytków jako zespół o znaczeniu architektonicznym, a odtworzone przedszkole DOIA jest jednym z punktów, które można oglądać jako świadectwo tamtej wystawy. WuWA pokazuje, że modernizm we Wrocławiu nie był zjawiskiem odosobnionym ani spóźnionym wobec reszty Europy, tylko częścią tej samej dyskusji o tym, jak powinno wyglądać mieszkanie XX wieku.

Powojenna odbudowa

Druga wojna światowa zniszczyła lub uszkodziła około siedemdziesiąt procent zabudowy Wrocławia, a w gruzach po walkach o miasto, ogłoszone przez Niemców twierdzą Festung Breslau, powstało osiemnaście milionów metrów sześciennych rumowiska. Skalę zniszczeń dobrze pokazuje przykład dzisiejszego placu Grunwaldzkiego - przedwojennej reprezentacyjnej arterii łączącej dwa mosty na Odrze, zaplanowanej jeszcze w latach osiemdziesiątych XIX wieku z inicjatywy radcy budowlanego Richarda Plüddemanna i dokończonej pod koniec lat dwudziestych XX wieku. Po wojnie miejsce to odbudowywano już w zupełnie innych realiach - jako część powojennego kampusu akademickiego, z zabudową typową dla polskiej odbudowy lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych, dziś zredukowaną w dużej mierze do szerokiej ulicy i skrzyżowania zamiast dawnego reprezentacyjnego placu.

Podobny scenariusz, choć w mniejszej skali, dotyczył wielu zabytków miasta. Katedra wrocławska na Ostrowie Tumskim, zniszczona w około siedemdziesięciu procentach, została odbudowana do stanu używalności do 1951 roku, a rekonsekracji dokonał wtedy prymas Stefan Wyszyński - prace konserwatorskie przy niej trwały jednak jeszcze długo po tej dacie, kontynuowano je nawet po 1968 roku. Odbudowa Wrocławia po 1945 roku odbywała się w warunkach zupełnie innych niż przedwojenna rozbudowa miasta: miasto zasiedlali w tym czasie w dużej mierze Polacy przesiedleni z Kresów Wschodnich, a odbudowywana zabudowa łączyła w sobie konieczność szybkiego dostarczenia mieszkań z próbą ocalenia tego, co z przedwojennej substancji zabytkowej dało się jeszcze uratować.

Wrocław współczesny

Najnowsza warstwa architektonicznej historii miasta to inwestycje powstałe już w wolnej Polsce, z których Narodowe Forum Muzyki przy placu Wolności jest przykładem dobrze udokumentowanym. Pozwolenie na budowę wydano w lutym 2008 roku, prace ruszyły w grudniu 2009, ale w październiku 2012 roku pierwotne konsorcjum budowlane z Mostostalem Warszawa w roli głównego wykonawcy przerwało realizację i budynek przez pewien czas stał niedokończony. Dokończyło go nowe konsorcjum, a gmach oficjalnie otwarto we wrześniu 2015 roku. Dziś to jeden z największych obiektów koncertowych w Europie, z własnymi orkiestrami i chórami, doceniony w 2023 roku międzynarodową nagrodą za architekturę i akustykę - historia jego budowy, z przerwaną realizacją w połowie drogi, pokazuje, że współczesne wielkie inwestycje architektoniczne we Wrocławiu bywają równie skomplikowane jak te sprzed stu lat.

Od żelbetowej kopuły Maxa Berga, przez funkcjonalistyczne domy z wystawy WuWA i odbudowane z gruzu place, po salę koncertową dokończoną po latach przestoju - to wspólna linia, w której każde pokolenie architektów pracujących we Wrocławiu musiało się zmierzyć z pytaniem, jak budować dalej w mieście, które regularnie traciło i odzyskiwało swoją zabudowę.