Płaskie góry z dna dawnego morza
Góry Stołowe to jedne z nielicznych w Europie gór płytowych, czyli takich, których szczyty zachowały niemal poziomą, stołową powierzchnię zamiast ostrego grzbietu. Zbudowane są z górnokredowych piaskowców ciosowych, które osadzały się poziomymi warstwami na dnie płytkiego morza pokrywającego ten teren dziesiątki milionów lat temu. Gdy morze ustąpiło, warstwy piaskowca zostały wypiętrzone w trzeciorzędzie, w ruchach górotwórczych związanych z fałdowaniem alpejskim, a następnie miliony lat erozji i wietrzenia rzeźbiły w nich dzisiejsze formy.
Piaskowiec nie jest jednolity - poszczególne warstwy różnią się twardością i odpornością na wietrzenie. To właśnie ta nierównomierność sprawia, że skała pęka wzdłuż linii spękań, tworząc głębokie, wąskie korytarze, a miękkie partie wykruszają się szybciej niż twarde, zostawiając charakterystyczne, poszarpane kształty. Tak powstały zarówno płaskie stoły szczytowych partii, jak i poplątane labirynty u ich podnóża.
Błędne Skały - labirynt, przez który trzeba się przecisnąć
Błędne Skały leżą na wysokości około 853 metrów nad poziomem morza, między Kudową-Zdrój a Karłowem. To plątanina bloków piaskowca poprzecinana wąskimi, kilkumetrowej głębokości korytarzami - w najwęższych miejscach turyści muszą przeciskać się przez szczeliny szerokie na kilkadziesiąt centymetrów. Dzisiejsza nazwa zastąpiła starsze, ludowe określenie tego miejsca - Wilcze Doły, używane jeszcze po drugiej wojnie światowej.
Trasa przez labirynt jest wytyczona jako jednokierunkowa pętla ze znakowaniem, które prowadzi zwiedzających przez kolejne przejścia, nie pozwalając zabłądzić mimo mylącej nazwy. Samo przejście przez labirynt zajmuje około pół godziny, a cała wizyta z dojściem i punktami widokowymi - około godziny. Ze względu na ciasne przejścia trasa bywa niewygodna dla osób z klaustrofobią oraz dla tych o większych gabarytach, dlatego przy wejściu warto liczyć się z tym ograniczeniem. Wejście na teren rezerwatu jest biletowane w sezonie turystycznym, a liczba osób wpuszczanych jednocześnie na trasę bywa limitowana, więc bilety warto kupić wcześniej.
Szczeliniec Wielki - kamienne schody na szczyt stołowej góry
Szczeliniec Wielki to najwyższy szczyt Gór Stołowych, sięgający - zależnie od źródła - 919 lub 922 metrów nad poziomem morza. Na płaski szczyt prowadzi kręta ścieżka wykuta w skale, wzdłuż której ułożono kamienne schody - liczba stopni w różnych opisach waha się między 665 a 680, co pokazuje, że przy prawie siedmiuset schodach trudno o jedną, powszechnie przyjętą liczbę. Trasę wytyczył w latach 1813-1814 Franz Pabel, ówczesny sołtys Karłowa, uznawany za pierwszego przewodnika górskiego w Sudetach.
Na szczytowym płaskowyżu, otoczonym urwiskami, biegnie ścieżka widokowa prowadząca przez kolejne tarasy i przesmyki. Taras Południowy, założony około 1730 roku, daje widok na Karłów u podnóża góry, a punkt widokowy Skalne Czasze pozwala spojrzeć jednocześnie na Szczeliniec Wielki i mniejszy, niedostępny dla turystów Szczeliniec Mały. Wejście na szczytową partię, będącą częścią Parku Narodowego Gór Stołowych, jest biletowane w sezonie.
Skały, które mają własne imiona
Erozja nadała wielu blokom piaskowca kształty na tyle wyraziste, że od dawna noszą własne nazwy. Na szczycie Szczelińca stoi Fotel Pradziada, dwunastometrowa skała w najwyższym punkcie płaskowyżu, obok niej Wąwóz Piekiełko - głęboka na około 17 metrów i długa na około 100 metrów szczelina w skale. Wśród nazwanych form są też Wielbłąd, Mamut i Słoń, a dwa głazy określane jako chybotki - Kołyska Księżniczki Emilki i Serce Ducha Gór - można poruszyć niewielkim wysiłkiem mimo ich sporej wagi.
W Błędnych Skałach własne nazwy noszą między innymi Skalne Siodło, Kurza Stopka, Tunel i Wielka Skała, a w pobliskich Skalnych Grzybach - Borowik, Skalne Wrota, Zrośnięte Grzyby czy Pingwinki. Osobną historię ma skałka Małpolud - warstwy piaskowca, z których jest zbudowana, wciąż przesuwają się względem siebie, więc z czasem formacja się zawali. To przypomnienie, że te skały nie są nieruchomym pomnikiem, tylko wciąż pracującym, zmieniającym się układem.
Zamek, który zapadł się pod ziemię, i goście, którzy naprawdę tu byli
Ze Szczelińcem wiąże się legenda o zamku, który miał kiedyś stać na szczycie. Według opowieści spisanej przez Filomenę Hornychovą, okrutny władca zamku wyszydził w Wigilię proszącego o schronienie pustelnika i wzniósł toast za diabła, po czym niebo przeszył grom, a zamek zapadł się pod skały. W dalszej części opowieści uwięziona pod ziemią księżniczka szyje magiczną koszulę, dodając jeden ścieg rocznie w Boże Narodzenie - gdy ją skończy, ma nastąpić koniec świata. To wyłącznie legenda, nie ma żadnych potwierdzonych śladów zamku na szczycie.
W przeciwieństwie do legendy, wizyty historycznych postaci na Szczelińcu są udokumentowane. Od końca XVIII wieku góra przyciągała coraz więcej zwiedzających, a wśród nich byli między innymi król pruski Fryderyk Wilhelm II, poeta Johann Wolfgang von Goethe oraz przyszły prezydent Stanów Zjednoczonych John Quincy Adams, który stanął na szczycie 25 sierpnia 1800 roku.
Kiedy iść, żeby nie trafić na tłum
Szczeliniec i Błędne Skały to jedne z najczęściej odwiedzanych miejsc w Sudetach, a w środku lata i w weekendy przy wejściach potrafią ustawiać się kolejki, zwłaszcza że liczba osób wpuszczanych jednocześnie na trasy jest ograniczona. Najspokojniej jest wczesnym rankiem, zaraz po otwarciu, oraz poza sezonem letnim - wiosną i jesienią, gdy pogoda wciąż pozwala na wejście, a tłumów już wyraźnie mniej. Zimą oba miejsca bywają zamykane albo trudno dostępne z powodu oblodzonych schodów i wąskich przejść, warto to sprawdzić przed wyjazdem. Na miejscu nie ma punktów gastronomicznych, więc jedzenie i wodę lepiej zabrać ze sobą, a z toalet skorzystać jeszcze przed wejściem na trasę.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się