Po co budowano wąski tor

Koleje o wąskim rozstawie szyn, węższym niż standardowy tor normalny, były na przełomie XIX i XX wieku tańszym sposobem na dowiezienie ludzi i towarów tam, gdzie duża, normalnotorowa magistrala się nie opłacała. Węższy tor pozwalał na ostrzejsze łuki i mniejsze promienie zakrętów, więc lepiej radził sobie w trudnym terenie, a budowa nasypów i mostów kosztowała mniej. Na Śląsku sieci tego typu służyły przede wszystkim lokalnemu ruchowi: dowozowi węgla z małych kopalni, transportowi płodów rolnych i drewna oraz połączeniu miasteczek, do których nie sięgała główna linia kolejowa.

Kolej Sowiogórska: sąsiad zjawiska

Blisko tematu, choć formalnie poza nim, leży Kolej Sowiogórska - licząca 62 kilometry linia z Dzierżoniowa przez Pieszyce, Bielawę i Srebrną Górę do Ścinawki Średniej, budowana etapami w latach 1900-1903 przez spółkę Eulengebirgsbahn AG. To nie była kolej wąskotorowa, lecz normalnotorowa, ale na stromym odcinku między Srebrną Górą a Woliborzem zastosowano rzadko spotykaną w Polsce szynę zębatą systemu Abta, pokonującą nachylenie sięgające sześciu procent. Linia woziła pasażerów i węgiel z kopalń w Słupcu i Nowej Rudzie do Dzierżoniowa. Trudności finansowe po pierwszej wojnie światowej przyspieszyły jej upadek: ruch na najstromszym odcinku wstrzymano w 1931 roku, a do 1934 roku rozebrano tory na całej trasie. Do dziś zachowały się dwa murowane wiadukty, wysokie na prawie dwadzieścia trzy i dwadzieścia osiem metrów, w okolicach Żdanowa i Srebrnej Góry, a także część dawnych budynków stacyjnych.

Krośnicka Kolej Wąskotorowa

Prawdziwie wąskotorowa atrakcja, jaką dziś można przejechać na Dolnym Śląsku, powstała w Krośnicach w Dolinie Baryczy, na terenie tamtejszego zespołu pałacowo-parkowego. Linię o rozstawie szyn 750 milimetrów zbudowano w latach 2011-2013 z udziałem funduszy unijnych, a szyny przekazał samorząd województwa dolnośląskiego. Otwarta 25 maja 2013 roku trasa liczy niecałe trzy kilometry i biegnie dwiema połączonymi pętlami. W weekendy kursuje tu skład ciągnięty przez zabytkowy parowóz, w dni powszednie - lokomotywa spalinowa. Projekt nawiązuje do dawnej lokalnej sieci kolejowej, która według niepotwierdzonych źródłowo przekazów obsługiwała niegdyś okolice Stawów Milickich, choć szczegóły tej historycznej linii wymagają dalszego sprawdzenia.

Muzea i skanseny taboru

Największym miejscem, gdzie na Dolnym Śląsku można zobaczyć historyczny tabor kolejowy, jest Muzeum Kolejnictwa na Śląsku w Jaworzynie Śląskiej. Mieści się na terenie dziewiętnastostanowiskowej hali parowozowni wachlarzowej, wzniesionej w latach 1906-1907 przy najstarszym węźle kolejowym na Dolnym Śląsku. Kolekcję zaczęli gromadzić w 1992 roku pracownicy PKP razem z Klubem Sympatyków Kolei we Wrocławiu, a muzeum oficjalnie ruszyło w 2004 roku. Dziś ma pod opieką ponad 150 zabytkowych pojazdów kolejowych, w tym około 50 lokomotyw parowych, spalinowych i elektrycznych oraz ponad 100 wagonów. To zbiory taboru normalnotorowego, nie wąskotorowego, ale to właśnie tu region trzyma swoje najcenniejsze zabytki kolejnictwa, między innymi lokomotywę spalinową Deutz z 1940 roku, opisywaną jako najstarszą czynną lokomotywę spalinową w Polsce. Od 2014 roku muzeum organizuje w weekendy przejazdy zabytkowym taborem, a od 2011 roku odbywa się tu coroczna Gala Parowozów, gromadząca zabytkowe maszyny z Polski, Niemiec i Czech.

Prawdziwa sieć wąskotorowych linii przemysłowych i rolniczych, jaka niegdyś działała na Dolnym Śląsku na wzór tych znanych z Wielkopolski czy Górnego Śląska, nie doczekała się jeszcze w dostępnych źródłach pełnego opracowania z konkretnymi trasami i datami likwidacji - to temat, do którego portal powinien wrócić, gdy pojawi się więcej materiału źródłowego.