Pogranicze, które trzeba było pilnować

Dolny Śląsk fortyfikowano tak gęsto, bo przez stulecia leżał na styku interesów kilku państw. Region należał kolejno do Piastów śląskich, Czech i Habsburgów, aż w wyniku wojen śląskich w połowie XVIII wieku przeszedł pod panowanie Prus. Dla króla Fryderyka Wielkiego i jego następców był to teren dopiero co zdobyty, graniczący na południu z górskim łańcuchem Sudetów, za którym leżała wroga Austria, wciąż licząca na odbicie prowincji. Stąd decyzja o budowie pasa umocnień wzdłuż granicznych przełęczy i dróg prowadzących z czeskiej strony gór na Śląsk.

Prace przy największych obiektach prowadzili inżynierowie tacy jak Ludwik Wilhelm Regeler, autor projektu Twierdzy Srebrnogórskiej poprawionego osobiście przez Fryderyka Wielkiego, oraz kapitan inżynier Ludwig Müller, odpowiedzialny za mniejsze forty graniczne w Górach Bystrzyckich.

Pruskie forty na granicy z Austrią

Obok wielkich twierdz, którym portal poświęcił osobne teksty, na granicznych wzniesieniach Sudetów Fryderyk Wilhelm II kazał wznieść sieć mniejszych fortów z niewielkimi załogami, pilnujących konkretnych dróg i przełęczy, a nie samodzielnych twierdz zdolnych do długiego oblężenia.

Fort Fryderyka powstał w latach 1790-1795 na zachodnim wierzchołku Kamiennej Góry w Górach Bystrzyckich, w okolicy Pokrzywna koło Polanicy-Zdroju. Niedaleko, w tych samych górach, stanął w tym samym czasie Fort Wilhelma, zaprojektowany przez kapitana Ludwiga Müllera. Fort nie odegrał istotnej roli podczas wojen napoleońskich, załoga porzuciła go w 1806 roku, a pod koniec XIX wieku obiekt rozebrano - pozyskany z niego kamień posłużył do budowy wiaduktu kolejowego i szkoły w pobliskiej Bystrzycy Kłodzkiej.

Na Górze Ptak w Górach Stołowych, niedaleko Karłowa, w 1790 roku zbudowano niewielką strażnicę znaną dziś jako Fort Karola. Miała kilkuosobową załogę i strzegła drogi do Radkowa, znanej dziś jako Szosa Stu Zakrętów.

Osobny epizod to fort w Szalejowie Górnym, wzniesiony na przełomie 1778 i 1779 roku, jeszcze przed serią fortów Fryderyka Wilhelma II, w czasie wojny o sukcesję bawarską - drewniano-ziemna przeszkoda, mająca spowolnić marsz nieprzyjaciela. 17 stycznia 1779 roku zaatakowały go wojska austriackie feldmarszałka Dagoberta Sigmunda von Wurmsera. Broniła go sześćdziesięcioosobowa załoga kapitana Capellery i skutecznie opóźniła natarcie, choć po samym obiekcie dziś nie zostało nic, co dałoby się zobaczyć w terenie.

Do umocnień z epoki wojen śląskich należy też grodzisko na Fortecznej w Rościszowie w Górach Sowich, gdzie na wysokości 535 metrów zachował się wał ziemny i fosa, częściowo pochodzące jeszcze ze średniowiecza, a częściowo dobudowane przez wojska austriackie w czasie wojny siedmioletniej w XVIII wieku.

Największe fortyfikacje regionu - Twierdzę Kłodzko oraz Twierdzę Srebrnogórską, uznawaną za największą nigdy nie zdobytą twierdzę górską w Europie - portal opisuje w osobnych artykułach.

Mury miejskie znikają, zostają wzgórza i parki

Równolegle do fortów granicznych miasta Dolnego Śląska od średniowiecza otaczały własne mury obronne. Część z nich przetrwała w dobrym stanie, jak liczące pierwotnie ponad 900 metrów mury miejskie Świebodzic, uznawane za jedne z lepiej zachowanych średniowiecznych fortyfikacji miejskich w Polsce. We Wrocławiu stało się inaczej: miejskie mury obronne zburzono na rozkaz francuskich okupantów w 1807 roku, w czasie wojen napoleońskich. Na miejscu jednego z bastionów, zwanego Bastionem Sakwowym, powstało rekreacyjne wzniesienie, w 1867 roku uzupełnione o belweder i wieżę widokową. Funkcjonowało pod niemiecką nazwą Liebichs Höhe, po wojnie jako Wzgórze Partyzantów, a historyczną nazwę Bastion Sakwowy przywrócono mu dopiero w XXI wieku. Dziś Wzgórze Partyzantów to dziesiąte co do wysokości wzniesienie Wrocławia, z którego trudno się domyślić, że jeszcze na początku XIX wieku stała tu fortyfikacja. Rozbiórka murów w XIX wieku, gdy przestały mieć znaczenie wojskowe, a zaczęły ograniczać rozwój zabudowy, była w Prusach powszechną praktyką - fortyfikacje przetrwały tam, gdzie stały na uboczu, jak twierdze górskie, albo zostały przebudowane na inny użytek, jak wrocławski bastion.

XX wiek: twierdze, które miały bronić się do końca

W czasach nazistowskich termin twierdza wrócił do śląskiego słownika, choć w zupełnie innym znaczeniu niż w XVIII wieku. W sierpniu 1944 roku Hitler ogłosił Wrocław twierdzą (Festung Breslau), na wiele miesięcy przed rozpoczęciem oblężenia. Formalnie decyzję potwierdził gauleiter Karl Hanke 20 stycznia 1945 roku, uruchamiając ewakuację miasta i pobór mężczyzn od 16 do 60 lat - kobiety i dzieci musiały opuszczać miasto pieszo, w około dwudziestostopniowym mrozie. Oblężenie Wrocławia trwało 82 dni, od 13 lutego do 6 maja 1945 roku, i zniszczyło znaczną część miasta, w tym kaplicę Najświętszej Maryi Panny, kościół świętego Jana i klasztor bonifratrów. Podobnie ogłoszono twierdzą Głogów - miało to spowolnić natarcie Armii Czerwonej, co doprowadziło do zniszczenia około 95 procent zabudowy miasta.

Historyczne fortyfikacje z XVIII i XIX wieku dostały w tym czasie nowe zastosowania. W latach 1940-1943 Twierdza Kłodzko działała jako filia obozu koncentracyjnego Gross-Rosen, więziono w niej między innymi Rosjan, Francuzów, Włochów, Belgów, Czechów, Finów i Brytyjczyków, a od 1944 roku pracowały w niej ewakuowane z Łodzi zakłady AEG, produkujące elementy pocisków V-1 oraz sprzęt elektryczny dla łodzi podwodnych i samolotów. Z XIX wieku pochodzi też pierścień fortów otaczających Wrocław, wzniesiony jako część pruskiego systemu obrony miasta. Jeden z nich, przy dzisiejszej ulicy Pełczyńskiej na Lipie Piotrowskiej, udostępniono zwiedzającym jako Fort Wrocław Nr 9 - w jego kazamatach działa społeczne muzeum militarne z wystawą „Breslau 1808-1950 Wrocław” oraz eksponatami na zewnątrz, między innymi czołgiem T-55.

Co dziś można zwiedzać i w jakim są stanie

Stan zachowania dolnośląskich fortyfikacji jest bardzo nierówny. Na jednym biegunie są obiekty w pełni zaadaptowane na muzea, jak Twierdza Kłodzko czy Twierdza Srebrnogórska, gdzie turysta może przejść kilometrami korytarzy i zobaczyć zrekonstruowane wnętrza, oraz Fort Wrocław Nr 9, zwiedzany wyłącznie w grupach zorganizowanych, z przewodnikiem.

Na drugim biegunie leżą ruiny widoczne już tylko jako zarysy w terenie. Z Fortu Karola na Górze Ptak zachowały się jedynie pozostałości, a źródła nie podają nawet, czy miejsce jest dziś oznakowane jako szlak turystyczny - to warto sprawdzić przed wyprawą w lokalnym punkcie informacji turystycznej. Podobnie jest z Fortem Wilhelma, po którym zostały tylko zarysy wału, częściowo zasypana fosa i fragmenty murów ukryte w lesie świerkowym, oraz z fortem w Szalejowie Górnym, po którym nie ma dziś żadnych widocznych śladów, choć to jedyny na ziemi kłodzkiej obiekt tego typu faktycznie użyty w walce. Grodzisko na Fortecznej w Rościszowie zachowało czytelny układ wału i fosy, ale wymaga dojścia szlakiem w Górach Sowich, bez infrastruktury turystycznej na miejscu. Mniejsze forty graniczne nigdy nie stały się celami samymi w sobie - są punktami na trasie górskich wędrówek po Sudetach, wartymi odwiedzenia przy okazji, inaczej niż wielkie twierdze w Kłodzku i Srebrnej Górze.