Skąd wziął się przemysł na Dolnym Śląsku
Zanim na Dolnym Śląsku powstały fabryki, były tu kopalnie. Górnictwo srebra w rejonie Boguszowa-Gorc sięga XIV wieku, a pierwsze wzmianki o wydobyciu węgla w okolicach Nowej Rudy i Wałbrzycha pochodzą już z XV wieku - najstarszy zapis datowany jest na 1434 rok. Kopalnię, z której później wyrosła wałbrzyska Julia, zarejestrowano pod nazwą Fuchs w 1770 roku, a jej główny szyb oddano do użytku w 1867 roku, sięgając 611 metrów w głąb ziemi.
Do tego dochodziły rzeki i lasy Sudetów i Przedgórza Sudeckiego, które od wieków sprzyjały manufakturom tekstylnym, hutom szkła i papierniom - surowca i wody do napędu kół wodnych nie brakowało. W XIX wieku doszła do tego kolej: linię łączącą Kowary z Jelenią Górą otwarto w 1882 roku, a w 1902 roku uruchomiono Kolej Sowiogórską między Dzierżoniowem a Radkowem. Transport rudy, węgla i gotowych wyrobów stał się szybszy, co przyspieszyło rozwój fabryk w całym regionie.
Zegarmistrz, który zrobił ze Świebodzic miasto zegarów
Gustav Becker przyjechał do Świebodzic na początku 1847 roku i otworzył pierwszy warsztat w hotelu Pod Złotym Lwem. W maju 1850 roku przeniósł się do kamienicy na rynku, a z czasem jego zakład rozrósł się do fabryki przy dzisiejszej ulicy Strzegomskiej. Zobowiązał się przy tym do zatrudnienia i utrzymania na własny koszt 80 chłopców z biednych rodzin tkackich - to jeden z niewielu konkretnych śladów tego, jak fabrykanci tamtej epoki dbali o zaplecze socjalne wokół swoich zakładów.
W szczytowym okresie fabryka Beckera zatrudniała ponad 1200 osób i wyprodukowała około trzech milionów numerowanych zegarów, dzięki czemu przed wojną mówiono o Świebodzicach jako o śląskim mieście zegarów. Po wojnie zakład przejęły władze komunistyczne i zaczęto w nim produkować kuchenki gazowe zamiast zegarów. Historię samych zegarów Beckera i ich dzisiejszych kolekcjonerów opisuje osobny artykuł na portalu, tu warto tylko zapamiętać, że to jeden z pierwszych wielkich przemysłowców regionu.
Tkacze, przędzalnicy i cukrownicy Przedgórza
Podobne historie powtarzały się w mniejszych miastach na południe i wschód od Wrocławia. W Twardogórze od połowy XIX wieku rozwijał się ośrodek przemysłowy - według lokalnych źródeł w 1852 roku Henryk Pirschel założył tam mechaniczną tkalnię, a Henryk Lichtenberg uruchomił przemysłową produkcję mebli. To informacje o niższej pewności, bez potwierdzenia w drugim niezależnym źródle, ale spójne z ogólnym obrazem uprzemysłowienia tej części regionu w tamtym okresie.
W Dzierżoniowie fabrykantem był Hermann Cohn, współzałożyciel zakładu Cohn Gebrüder - jednej z pierwszych mechanicznych przędzalni w mieście. Jego willa przy dzisiejszej ulicy Świdnickiej, wzniesiona około 1897 roku, mieści dziś Muzeum Miejskie Dzierżoniowa ze stałą wystawą poświęconą powojennej fabryce radioodbiorników Diora, która po latach zajęła miejsce dawnego przemysłu tekstylnego w mieście.
Węgiel, dywany i chemia - przemysł ciężki regionu
Nie każdy przemysł na Dolnym Śląsku miał twarz jednego fabrykanta. W Kowarach w 1856 roku przeniesiono z Wlenia fabrykę dywanów smyrneńskich, co dało początek tradycji tkackiej i dywanowej, przetrwałej w mieście aż do okresu powojennego. W Wałbrzychu przed drugą wojną światową działało siedem browarów, a po wojnie do 1978 roku przetrwał tylko jeden, przy dzisiejszej alei Wyzwolenia, warzący piwa Jasne Górnicze i Górski Zdrój.
Osobną, mroczniejszą historię ma fabryka w Brzegu Dolnym. Budowana od 1941 roku tajna hitlerowska fabryka Anorgana produkowała bojowe środki chemiczne, w tym tabun i sarin. Po wojnie na jej miejscu powstały Zakłady Chemiczne Rokita, działające do dziś pod nazwą PCC Rokita - nazwa nawiązuje do ludowego diabła Rokity, którego duch według miejscowej tradycji miał czuwać nad zakładem.
Co się stało z tymi zakładami po 1945 roku
Powojenne losy dolnośląskich fabryk układały się według jednego wzorca: nacjonalizacja i zmiana profilu produkcji. Fabryka zegarów Beckera zaczęła robić kuchenki gazowe, dzierżoniowska przędzalnia ustąpiła miejsca fabryce radioodbiorników Diora, a chemiczne zakłady w Brzegu Dolnym z produkcji broni przeszły na chemię cywilną. Węgiel spod Wałbrzycha wydobywano jeszcze przez pół wieku - ostatni wózek z kopalni Julia wyjechał na powierzchnię 20 września 1996 roku, kończąc ponad stuletnią historię wydobycia w tym miejscu. W samym tylko Zagłębiu Wałbrzyskim w latach 1945-1998 pod ziemią zginęło 1031 górników.
Co po nich zostało w krajobrazie
Część poprzemysłowych obiektów regionu dostała drugie życie jako atrakcje turystyczne. Na terenie dawnej kopalni Julia działa dziś Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia z podziemną trasą, dawną łaźnią i zabytkowymi maszynami wyciągowymi. W Boguszowie-Gorcach wieżę dawnego szybu górniczego Witold, po zamknięciu kopalni węgla, odremontowano i zamieniono w wieżę widokową. Willa fabrykanta Hermanna Cohna w Dzierżoniowie stała się muzeum miejskim, a co sobotę na wałbrzyskim rynku odbywa się giełda staroci, na której - w mieście o górniczych i ceramicznych tradycjach - wciąż można znaleźć przedmioty z dawnych sudeckich fabryk i pamiątki po nieistniejących już kopalniach.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się