Początki wydobycia i co napędzało rozwój zagłębia

Pierwsze wzmianki o kopalniach węgla w okolicach Wałbrzycha sięgają XV wieku, a najstarszy znany zapis o wydobyciu w Nowej Rudzie datowany jest na 1434 rok. Przez kolejne stulecia węgiel wydobywały drobne, rozproszone gwarectwa, bez wspólnej organizacji i bez większych inwestycji. Przełom przyniósł 1769 rok, gdy król pruski Fryderyk II Wielki wydał nowe prawo górnicze porządkujące zasady wydobycia na Śląsku. Rok później gwarectwo z Białego Kamienia przekształcono w spółkę Fuchs, z której z czasem wyrosła kopalnia Julia, największy zakład regionu.

Rozwój zagłębia napędzał popyt przemysłu. Węgiel z Wałbrzycha i okolic zasilał śląskie huty, cegielnie i fabryki tekstylne, a od połowy XIX wieku również kolej, która sama potrzebowała paliwa i ułatwiała jego transport. W 1794 roku wznowiono drążenie Lisiej Sztolni (Fuchsstollen), udostępniającej aż 19 pokładów węgla - to jedna z pierwszych na kontynencie sztolni, którą urobek transportowano łodziami pod ziemią. W 1867 roku oddano do użytku główny szyb kopalni, sięgający 611 metrów w głąb ziemi, a dwa lata później rozpoczęto głębienie kolejnego szybu, Ida.

Największe kopalnie i skala zatrudnienia

Kopalnia, która dziś funkcjonuje jako Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia, zmieniała nazwę wraz z kolejnymi właścicielami i epokami politycznymi. W 1920 roku wykupił ją Koncern Scheringa, w 1928 roku przejęła ją Niederschlesische Bergbau A.G., a rok później przyłączono do niej kopalnię Consolidirte Segen Gottes. Po wojnie, 11 lipca 1945 roku, zakład przeszedł pod polską administrację jako Julia. W latach 1946-1949 nosił nazwę Biały Kamień, od 1950 roku przez lata funkcjonował jako Thorez, a w 1993 roku, już w innej rzeczywistości gospodarczej, przekształcono go w Zakład Górniczy Julia.

Pod całym Wałbrzychem wydrążono łącznie aż 254 kilometry podziemnych chodników górniczych - to skumulowany efekt ponad 400 lat wydobycia węgla w tym rejonie. Na terenie dzisiejszego muzeum zachowały się bliźniacze wieże szybowe w konstrukcji Malakoff, maszynownie z lat 1911-1912, warsztaty mechaniczne z 1872 roku i zabudowania sortowni węgla wznoszone w latach 1888-1914 - ich skala dobrze pokazuje, jak wielkim przedsięwzięciem przemysłowym była wówczas kopalnia.

Osiedla górnicze i życie wokół kopalni

Wałbrzych rozrastał się wraz z kopalniami - kolejne dzielnice miasta powstawały właśnie jako zaplecze mieszkaniowe dla górników i ich rodzin. Jedną z nich jest Rusinowa, przy której już około 1930 roku założono park miejski o powierzchni około 27 hektarów, sięgający aż do osiedla górniczego w tej dzielnicy. Podobny charakter miał Stary Zdrój, gdzie w 1870 roku wzniesiono neogotycki kościół świętej Barbary - patronki górników - z myślą o obsłudze około trzech tysięcy katolickich mieszkańców tej właśnie górniczej dzielnicy.

Nawet dzisiejszy Rynek w Wałbrzychu, od wieków główny plac handlowy miasta, przez dekady był miejscem, gdzie krzyżowały się drogi mieszkańców robotniczych dzielnic dojeżdżających do pracy pod ziemią. W kopalnianym środowisku silna była też tradycja ludowa - górnicy opowiadali o Skarbniku, duchu w postaci brodatego sztygara z lampką na czole, który miał ostrzegać przed zawałami i pożarami, ale karał tych, którzy lekceważyli zasady bezpieczeństwa, prowadząc ich na zgubę. To jedna z najbardziej rozpowszechnionych śląskich legend górniczych, znana też poza samym Wałbrzychem.

Katastrofy górnicze

Praca pod ziemią od zawsze wiązała się z ryzykiem, a Zagłębie Wałbrzyskie nie było tu wyjątkiem. W latach 1945-1998, czyli w okresie, dla którego prowadzono już systematyczne statystyki, pod ziemią zginęło ponad tysiąc górników - dokładna liczba ofiar wynosi 1031. To liczba obejmująca zarówno pojedyncze wypadki przy pracy, jak i większe katastrofy związane z zawałami, wybuchami metanu czy pożarami, które w kopalniach węgla kamiennego zdarzały się regularnie przez cały wiek XX.

Pamięć o ofiarach pracy pod ziemią wpisuje się też w historię wałbrzyskiego Mauzoleum, monumentalnej budowli wzniesionej w latach 1936-1938. Choć formalnie jest to cenotaf, czyli grobowiec pozorny bez rzeczywistych pochówków, miał on upamiętniać poległych w pierwszej wojnie światowej, a także ofiary wypadków w kopalniach - dowód na to, jak głęboko śmierć górników wpisywała się w zbiorową pamięć miasta.

Biedaszyby - nielegalne górnictwo w cieniu likwidacji

Zjawisko biedaszybów, czyli prymitywnych, nielegalnych szybików kopanych bez zabezpieczeń i bez zgody władz, nie było w Polsce nowe - najliczniej pojawiały się już w latach 1929-1933, w czasie wielkiego kryzysu gospodarczego, gdy stanowiły dla bezrobotnych rodzin niemal jedyne źródło utrzymania. W Wałbrzychu odżyły w innym momencie - po zamknięciu wszystkich miejscowych kopalń na początku lat 90. Bezrobotni górnicy wracali do znanych sobie pokładów i wydobywali węgiel na własną rękę, sprzedając go po cenie niższej niż w oficjalnym obrocie.

Praca w biedaszybach odbywała się bez przestrzegania jakichkolwiek przepisów bezpieczeństwa, często przez osoby bez górniczych uprawnień, co - podobnie jak w latach 30. - powodowało liczne wypadki, w tym śmiertelne.

Decyzja o likwidacji kopalń i jej skutki dla miasta

Na przełomie lat 80. i 90. XX wieku wałbrzyskie górnictwo węgla kamiennego stanęło przed decyzją, która zmieniła miasto na dziesięciolecia. Kopalnie uznano za nierentowne - koszty wydobycia coraz cieńszych i trudniej dostępnych pokładów przewyższały wartość pozyskiwanego węgla, a infrastruktura była przestarzała. W 1990 roku kopalnię Julia formalnie uznano za nieopłacalną i skierowano do likwidacji, choć samo wydobycie dotrwało jeszcze kilka lat. Ostatni wózek z węglem wyjechał na powierzchnię 20 września 1996 roku, kończąc ponad dwuwiekową historię wydobycia w tym miejscu, a formalną likwidację podziemnych wyrobisk zamknięto 17 września 1998 roku.

Skutki dla Wałbrzycha były dotkliwe: miasto, którego tożsamość i gospodarka od pokoleń opierały się na górnictwie, straciło głównego pracodawcę dla tysięcy rodzin. Fala bezrobocia, migracja młodszych mieszkańców i wspomniane biedaszyby to bezpośrednie następstwa tej transformacji.

Stara Kopalnia jako muzeum

Teren dawnej kopalni Julia nie stał pusty na długo. Już w 1999 roku, zaledwie rok po formalnym zamknięciu wyrobisk, na jego części uruchomiono Muzeum Przemysłu i Techniki. Po latach starań i gruntownej przebudowie zabudowań pogórniczych, 9 listopada 2014 roku otwarto rozszerzoną placówkę pod nazwą Centrum Nauki i Sztuki Stara Kopalnia. Rok później obiekt włączono do Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego (ERIH), co potwierdziło jego rangę wśród podobnych powęglowych obiektów w Europie.

Dziś w dawnych zabudowaniach kopalni działają muzeum przemysłu, pracownia ceramiki i galeria sztuki współczesnej, a zwiedzający mogą zobaczyć zachowaną infrastrukturę: bliźniacze wieże szybowe, maszynownie z początku XX wieku, warsztaty mechaniczne i dawną łaźnię górniczą. To, co przez ponad dwieście lat było miejscem ciężkiej pracy, stało się jednym z symboli przemiany Wałbrzycha po zamknięciu ostatniej kopalni.