Skąd w ogóle wzięła się Biała Dama
Biała Dama to jeden z najczęściej powtarzanych motywów w opowieściach o europejskich zamkach i dworach: kobieca zjawa w jasnej sukni, przemierzająca nocą korytarze, krużganki albo mury dawnej warowni. Na Dolnym Śląsku, gdzie niemal każdy większy zamek ma za sobą kilka wieków historii, kilkakrotnie zmienionych właścicieli i niejedną tragedię, taka postać pojawia się w opowieściach zaskakująco często. Trzy przykłady, które łatwo ze sobą porównać, to Uniwersytet Wrocławski, zamek Książ w Wałbrzychu i zamek Czocha koło Leśnej. Każdy ma swoją Białą Damę, ale za każdym razem to inna historia, inaczej udokumentowana i inaczej mocno oparta na faktach.
Elżbieta z murów Uniwersytetu Wrocławskiego
Najpełniej spisana jest legenda związana z gmachem głównym Uniwersytetu Wrocławskiego. Miejsce, w którym dziś stoi uczelnia, zajmował niegdyś zamek piastowski. Według przekazu mieszkał w nim surowy kasztelan, władający miejscem twardą ręką i znany z okrutnego traktowania więźniów. Jego córka Elżbieta zakochała się w młodzieńcu, którego ojciec nie akceptował. Gdy kasztelan odkrył ich potajemne spotkania, skazał wybranka córki na tortury w urządzeniu zwanym żelazną dziewicą, czyli skrzyni najeżonej od wewnątrz kolcami.
W jednej z wersji legendy, opisanej na stronie kochamwroclaw.pl, to sam kasztelan ginie we własnym narzędziu tortur podczas szarpaniny z córką, próbującą uwolnić ukochanego, i przed śmiercią rzuca na Elżbietę klątwę, skazując ją na wieczne błąkanie się po murach. Druga wersja, spisana na miejscawewroclawiu.pl, nadaje kasztelanowi imię Henryk i dodaje szczegół, że Elżbieta najpierw kradnie klucze do lochu, próbując uwolnić ukochanego, zanim dochodzi do konfrontacji z ojcem. Obie wersje zgadzają się co do sedna opowieści: umierający ojciec przeklina córkę, a ta do dziś, według studenckiej tradycji, ma straszyć w korytarzach uczelni jako Biała Dama. Żadne ze źródeł nie podaje, kto i kiedy spisał tę legendę po raz pierwszy - to typowy przekaz ustny, krążący dziś głównie wśród studentów.
Duchy zamku Książ - Biała Dama i garbaty Janek
Zamek Książ w Wałbrzychu, trzeci co do wielkości zamek w Polsce, ma opinię jednego z najbardziej nawiedzonych miejsc regionu. W lokalnych opowieściach po jego korytarzach błąka się Biała Dama, którą część przewodników utożsamia z księżną Daisy von Pless, jedną z najsłynniejszych właścicielek zamku. Obok niej krąży też historia o garbatym Janku, próbującym bezskutecznie rozpalić kominek.
To akurat historia o Janku ma najbardziej konkretne, choć wciąż tylko legendarne, źródło. Zgodnie z relacją opisaną na stronie walbrzych.dlawas.info, informacje o duchach zamku pochodzą z autobiograficznych notatek księcia Hansela (Jana Henryka XVII), opublikowanych w książce Michaela Luke'a „Hansel of Pless - prisoner of history" w Londynie w 2002 roku. Matka księcia miała regularnie widywać przy kominku postać garbatego mężczyzny. Podczas remontu zamku w latach 1909-1923 pod podłogą jednego z pomieszczeń odnaleziono zdeformowany szkielet z widocznym garbem. Po jego pochówku w obrządku katolickim zjawa przestała się rzekomo pojawiać. Te same notatki wspominają jeszcze o dwóch podobnych historiach - duchu związanym z zamurowaną komorą i szkieletem przykutym do ściany oraz o postaci straszącej na tarasach, po której również miano odnaleźć szczątki podczas przebudowy.
Sama Biała Dama utożsamiana z księżną Daisy pojawia się w opowieściach przewodnickich i internetowych zestawieniach ciekawostek o Książu, ale nie w tych samych spisanych notatkach księcia Hansela, które opisują trzy inne, wyraźnie nazwane postacie. To dobry przykład tego, jak z czasem lokalna tradycja dokleja popularny motyw Białej Damy do miejsca, które i tak ma już swoje udokumentowane, choć równie legendarne, historie o duchach.
Gertruda z zamku Czocha, która zdradziła brata
Zamek Czocha nad Zalewem Leśniańskim to graniczna warownia, której początki sięgają XIII wieku. Wśród opowieści krążących wokół zamku znajduje się legenda o Białej Damie utożsamianej z Gertrudą, która w czasach wojen husyckich miała zdradzić własnego brata i sprowadzić na warownię wojska husyckie. Za tę zdradę przekleństwo miało skazać ją na wieczną pokutę w murach zamku.
To jedna z wielu opowieści, jakie narosły wokół Czochy przez wieki - inne mówią na przykład o studni, do której wrzucano niewierne żony, i o echu ich losu, słyszalnym rzekomo po zmroku. Prawdziwa historia zamku jest równie burzliwa: przez wieki zmieniał właścicieli, a w czasie drugiej wojny światowej mieściła się w nim placówka niemieckiego wywiadu wojskowego. To właśnie z takich, udokumentowanych faktów, a nie z legendy o Gertrudzie, czerpała inspirację część współczesnych nawiązań do zamku w kulturze popularnej, w tym serial „Twierdza Szyfrów”.
Co w tych historiach jest legendą, a co faktem
Trzy Białe Damy dolnośląskich zamków i uczelni pokazują, jak różnie może wyglądać ten sam motyw. Historia z Uniwersytetu Wrocławskiego jest najbardziej spójna między wersjami, choć obie pozostają przekazem ustnym bez ustalonego autora i daty pierwszego zapisu. Duchy Książa mają rzadki w tego typu opowieściach walor: spisane wprost we wspomnieniach ostatniego właściciela rodu, choć nie obejmują one wcale postaci utożsamianej dziś z Białą Damą, tylko trzy inne, osobne zjawy. Gertruda z Czochy jest z kolei przykładem legendy, którą trudno zweryfikować poza jednym źródłem, obok innych, równie niepotwierdzonych opowieści krążących wokół tej samej warowni.
We wszystkich trzech przypadkach fakty historyczne, takie jak daty budowy, nazwiska właścicieli czy wydarzenia wojenne, są dobrze udokumentowane niezależnie od legend. Same postacie Białych Dam pozostają tym, czym są od pokoleń: opowieściami przekazywanymi z ust do ust, które nadają starym murom dodatkową, niepoliczalną warstwę znaczenia.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się