Kamień sprzed 300 milionów lat, na którym stoi pół regionu
Granit strzeliński uformował się w skorupie ziemskiej około 303 milionów lat temu, jeszcze w karbonie. Jest jasnoszary do białego, z widocznymi drobinami biotytu i muskowitu, ma jednorodną teksturę i dużą twardość - to właśnie te cechy sprawiły, że stał się jednym z najbardziej cenionych kamieni budowlanych w tej części Europy. Dobrze się poleruje, przyjmuje niemal lustrzany połysk i, w przeciwieństwie do wielu innych skał, wytrzymuje dekady w zmiennym klimacie bez większych oznak zwietrzenia.
Wydobycie kamienia w okolicach Strzelina ma bardzo długą historię - pierwsze wzmianki o cechu kamieniarskim w mieście sięgają nadania praw miejskich w 1292 roku. Na skalę przemysłową zaczęto go wydobywać w połowie XIX wieku, a na początku XX wieku granit strzeliński był już znany w całych ówczesnych Niemczech. Od tamtej pory wydobycie trwa tu, z przerwami związanymi z wojną i zmianami własnościowymi, od blisko dwustu lat.
Gdzie trafił ten kamień
Strzeliński granit posłużył do budowy wielu rozpoznawalnych miejsc. W Warszawie użyto go przy moście Poniatowskiego, w fundamentach Pałacu Kultury i Nauki oraz w cokole pomnika Nike. Trafił też do Berlina - do Czerwonego Ratusza i, według części źródeł, do posadzek i schodów Reichstagu, choć ten fakt nie jest potwierdzony we wszystkich materiałach równie mocno. W bliższej okolicy kamień z tych wyrobisk posłużył do budowy mostu na Wiśle w Toruniu, nawierzchni lotnisk w Szymanach, Balicach i Pyrzowicach oraz odcinków autostrad i dróg ekspresowych łączących duże miasta kraju. Osobną, znacznie dłuższą historię ma zwykły bruk - kostka z granitu strzelińskiego od dziesięcioleci leży w ulicach wielu dolnośląskich miast, jako materiał zbyt trwały, by go było łatwo zastąpić czymś innym.
Wyrobiska głębsze niż wieżowiec
Skala wydobycia w Strzelinie robi wrażenie same przez się. Główne, wciąż eksploatowane wyrobisko schodzi około 123 metrów poniżej poziomu terenu, ma około 650 metrów długości i 300 metrów szerokości - łącznie niemal 20 hektarów powierzchni. To na tyle głęboki i duży kamieniołom, że bywa opisywany jako najgłębsze czynne wyrobisko granitu w Europie. Starsza część kopalni, dziś już nieeksploatowana, zalała się z czasem wodą - od 2011 roku zbiera się w niej jezioro liczące ponad 5 milionów metrów sześciennych wody, znacznie głębsze niż większość naturalnych zbiorników w regionie.
Praca w kamieniołomie: od kilofa do maszyn
Przez większość swojej historii wydobycie granitu w Strzelinie było pracą fizyczną na ogromną skalę - jeszcze w czasach Polski Ludowej w kopalni pracowało dziennie nawet kilkuset górników, wydobywających i obrabiających kamień ręcznie oraz przy pomocy prostych maszyn. Dziś proces jest w dużej mierze zmechanizowany: bloki skalne odspaja się metodami strzałowymi lub przy pomocy nowoczesnych technik cięcia, a do transportu i obróbki służą maszyny, które zastąpiły większość dawnej pracy fizycznej. Mimo to wydobycie i obróbka granitu wciąż wymagają dużej precyzji - pęknięcia czy niewłaściwie poprowadzone cięcie potrafią zniszczyć blok kamienia wart wielu godzin pracy.
Dzień otwarty: jedyna okazja, żeby wejść na teren zakładu
Kamieniołom w Strzelinie jest czynnym zakładem przemysłowym, a nie atrakcją turystyczną z otwartym wstępem - na co dzień wejście na teren wyrobiska jest zabronione ze względu na prace strzałowe i ruch ciężkiego sprzętu. Wyjątkiem jest dzień otwarty, organizowany raz w roku, we wrześniu, przy okazji święta miasta. Wtedy operator udostępnia teren zwiedzającym w zorganizowanych grupach, z wymogiem wcześniejszego zapisu i obowiązkowym kaskiem ochronnym - to jedyny moment w roku, kiedy można zobaczyć wnętrze odkrywki z bliska, zamiast oglądać ją z daleka, z punktu widokowego przy drodze. Na co dzień widok na wyrobisko oferuje ogólnodostępny punkt widokowy przy ulicy Mikoszowskiej, dostępny przez cały rok bez zapisów.
Co jeszcze zobaczyć w Strzelinie
Kto jest już w mieście z powodu granitu, powinien zajrzeć też do romańskiej rotundy świętego Gotarda - najstarszego zachowanego budynku w Strzelinie, wzniesionego z łamanego granitu najprawdopodobniej jeszcze w XII wieku, choć pierwsze wzmianki pisane o niej pochodzą dopiero z wieku XIII. Budowla przetrwała zniszczenia miasta podczas drugiej wojny światowej i dziś należy do pobliskiej parafii. Rotunda nie jest niestety otwarta dla zwiedzających mimo że leży na Szlaku Romańskim, więc obejrzeć ją można tylko z zewnątrz - ale sama bryła, z zachowanymi romańskimi murami w dolnej części wieży i oryginalnym portalem, jest warta krótkiego postoju przy okazji wizyty w mieście.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się