Po co miasto otoczono murami
Świebodzice powstały jako warownia wzniesiona pod koniec XI wieku dla obrony przed najazdami z czeskiej strony gór - to pokazuje, jak blisko granicy z Czechami leżało to miejsce od samego początku swojego istnienia. Pierwsza pisana wzmianka o mieście pochodzi z 1228 roku, gdy książę Henryk Brodaty przekazał tutejszemu kościołowi dwa wolne łany ziemi, a w 1279 roku Henryk Probus nadał miastu przywilej związany z pastwiskami i produkcją piwa.
Miejskie fortyfikacje pojawiły się jeszcze przed 1291 rokiem. Najpierw był to wał drewniano-ziemny, który z czasem zastąpiono murem z kamienia polnego i łamanego. Budowę murów w obecnej, kamiennej formie datuje się na początek XIV wieku - to standardowy moment w historii śląskich miast, gdy lokalne warownie z ziemi i drewna zamieniano na trwalsze fortyfikacje kamienne, zdolne wytrzymać oblężenie z użyciem machin miotających.
System obronny: bramy, baszty i fosa
Mury Świebodzic tworzyły pojedynczy pierścień, bez podwójnego obwodu, jaki znały niektóre większe miasta regionu. Do miasta prowadziły trzy bramy: Brama Świdnicka od wschodu oraz Brama Bolkowska i Brama Strzegomska od zachodu - ich nazwy wprost wskazywały kierunek, w jakim prowadziły wychodzące z nich drogi. Mur wzmacniały baszty, rozbudowane w XV wieku, a w połowie tego samego stulecia dodano fosę i wały ziemne, unowocześniając cały system obronny zgodnie z ówczesną sztuką fortyfikacyjną.
Co zostało z murów i jak sprawdza się opinia o ich zachowaniu
Lokalne materiały historyczne miasta określają mury Świebodzic, sięgające pierwotnie ponad 900 metrów długości, jako jedne z lepiej zachowanych średniowiecznych fortyfikacji miejskich w Polsce. To twierdzenie warto jednak zestawić z tym, co ta sama historia miasta mówi o losie murów w kolejnych stuleciach: w 1809 roku, w czasie okupacji francuskiej, rozpoczęto ich systematyczną likwidację, a Brama Świdnicka, jedna z trzech głównych bram, została rozebrana w 1850 roku. Żadne z dostępnych źródeł nie podaje dokładnego procentu zachowanego dziś obwodu ani liczby ocalałych baszt, więc nie sposób jednoznacznie ustalić, w jakiej dokładnie kategorii - na tle całego Śląska, czy raczej wśród miast podobnej wielkości - ta opinia się broni. Bezsporne pozostaje natomiast to, że spora część pierścienia z kamienia i baszt przetrwała do dziś w formie widocznych fragmentów, w przeciwieństwie do miast, które swoje mury straciły niemal w całości.
Rozbiórki murów jako norma, nie wyjątek
To, że jakikolwiek fragment średniowiecznych fortyfikacji przetrwał do naszych czasów, wcale nie było regułą na Śląsku. W XVIII i XIX wieku mury miejskie masowo traciły znaczenie obronne - rozwój artylerii sprawił, że przestały chronić przed realnym zagrożeniem, a jednocześnie ciasnym miastom przeszkadzały w rozwoju poza dawny obwód. Dobrym przykładem tego procesu jest gotycka Brama Wojanowska w Jeleniej Górze, część średniowiecznego kompleksu murów obronnych tamtego miasta, którą wyburzono w 1755 roku i zastąpiono nową, barokową bramą o charakterze już nie obronnym, lecz porządkowo-rogatkowym. Na tym tle wczesna, XIX-wieczna rozbiórka części murów świebodzickich nie była niczym niezwykłym - niezwykłe jest raczej to, że reszta ocalała.
Co jeszcze zobaczyć w mieście
Świebodzice to również miasto zegarmistrzów - w 1847 roku Gustav Becker otworzył tu niewielki warsztat, z którego wyrosła fabryka produkująca w szczytowym okresie działalności zegary sprzedawane pod numerowanymi seriami, zatrudniająca ponad tysiąc pracowników. To dzięki niej miasto przed wojną nazywano śląskim miastem zegarów, choć po wojnie władze komunistyczne przestawiły zakład na produkcję kuchenek gazowych.
W dzielnicy Pełcznica stoi Kościół świętej Anny, romańska ruina uznawana za najstarszy zabytek sakralny w granicach miasta, wzniesiona jako świątynia obronna jeszcze na przełomie XII i XIII wieku. Warto też zajrzeć na cmentarz żydowski założony w 1849 roku, dziś wydzieloną, ogrodzoną murem część cmentarza komunalnego, oraz do Pałacu w Cierniach, nieukończonej XVIII-wiecznej rezydencji, z której zostały głównie mury obwodowe - po drugiej stronie miasta echo tego samego materiału i tej samej epoki, tylko w zupełnie innej roli.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się