Czym jest odpust i skąd wzięła się jego świecka część

Odpust w znaczeniu kościelnym to uroczystość związana z dniem patrona parafii albo świętem maryjnym, obchodzona w konkretnej świątyni, często połączona z pielgrzymką wiernych. Od wieków wokół takich uroczystości narastała jednak druga, świecka warstwa - kramy z jedzeniem i drobiazgami, stragany rzemieślników, a później karuzele i atrakcje jarmarczne. Kupcy i wędrowni rzemieślnicy podążali tam, gdzie w danym dniu gromadził się tłum pielgrzymów, bo odpust był okazją do zarobku podobną do targu czy jarmarku. Ten handlowy zwyczaj utrwalił się na tyle mocno, że w wielu regionach Polski słowo „odpust” zaczęło oznaczać w mowie potocznej właśnie festyn z karuzelami i straganami, a nie samo nabożeństwo - choć formalnie odpust to wciąż akt religijny, a wesołe miasteczko jest tylko jego dawną, świecką obudową.

Tradycja pielgrzymkowa regionu

Dolny Śląsk ma kilka ośrodków kultu maryjnego i świętych o wielowiekowej tradycji pielgrzymkowej. Najstarszym jest Sanktuarium świętej Jadwigi w Trzebnicy, celem pielgrzymek co najmniej od początku XIV wieku, związanym z grobem księżnej Jadwigi Śląskiej w tamtejszej bazylice. Impuls do rozwoju kultu dała w 1680 roku decyzja papieża Innocentego XI, który ustanowił Jadwigę świętą czczoną w całym Kościele - odtąd zakon inwestował w infrastrukturę dla pielgrzymów, między innymi budując otaczającą wzgórza kalwarię, ukończoną w 1734 roku. Drugim ważnym ośrodkiem jest tak zwana Śląska Jerozolima, czyli sanktuarium w Wambierzycach z rozbudowaną kalwarią, a trzecim Bardo z najstarszą na Dolnym Śląsku figurą maryjną. Ich pełniejszą historię opisuje osobny artykuł portalu o sanktuariach maryjnych Ziemi Kłodzkiej - tu zatrzymujemy się przy tym, co łączy je jako cel pielgrzymek, a nie przy historii poszczególnych miejsc.

Piesze pielgrzymki i ich trasy

Obok pielgrzymek dojazdowych region ma też tradycję pielgrzymek pieszych, prowadzących przez wzgórza i lasy do konkretnego sanktuarium. Do najstarszej formy takiej trasy należy Kalwaria Trzebnicka - szesnaście barokowych kaplic Drogi Krzyżowej ufundowanych w 1734 roku przez cysterki z trzebnickiego klasztoru i rozstawionych wzdłuż leśnej ścieżki w Trzebnickim Lesie Bukowym. Podobny charakter ma Bardzka Kalwaria na Górze Bardzkiej, gdzie trzynaście kaplic redemptorystów stoi wzdłuż dwóch tras pielgrzymkowych o łącznej długości 1740 metrów, prowadzących na szczyt od strony Barda i od Janowca. W Sudetach zachowała się też Kalwaria Lubawska na Świętej Górze koło Lubawki - sześć kaplic z przełomu XVIII i XIX wieku, choć sama tradycja pielgrzymowania na to wzgórze sięga jeszcze XVIII stulecia. Dziś zespół ten popada w ruinę, co samo w sobie pokazuje, jak nierówny był po wojnie los dolnośląskich miejsc pielgrzymkowych - część z nich utrzymała żywy ruch wiernych, inne z czasem opustoszały.

Jak te zwyczaje zmieniły się po 1945 roku

Powojenna historia regionu odcisnęła się na tradycji pielgrzymkowej silniej niż gdziekolwiek indziej w Polsce, bo wiązała się z niemal całkowitą wymianą ludności. Z ziem przyłączonych do Polski po 1945 roku, w tym z Dolnego Śląska, do końca 1950 roku wysiedlono łącznie około 3,5 miliona Niemców, a dodatkowe 3,6 miliona opuściło te tereny jeszcze wcześniej, w panicznej ucieczce przed frontem na początku 1945 roku. Na miejsce dawnych mieszkańców, dla których sanktuaria takie jak Trzebnica, Bardo czy Wambierzyce były miejscami znanymi od pokoleń, napłynęli osadnicy z centralnej Polski i z Kresów Wschodnich, przynoszący własne, odmienne zwyczaje pielgrzymkowe. Kulty maryjne przetrwały tę wymianę, ale ich publiczność zmieniła się niemal całkowicie - dzisiejsi pielgrzymi do dolnośląskich sanktuariów w większości nie mają rodzinnej ciągłości z tymi miejscami sprzed 1945 roku, w przeciwieństwie do sanktuariów w innych regionach kraju, gdzie tradycja pielgrzymkowa przechodziła z pokolenia na pokolenie bez takiej cezury.

Odpust jako wydarzenie dla całej okolicy

Największa uroczystość odpustowa w regionie, Główny Odpust Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny w Wambierzycach, co roku w pierwszą niedzielę lipca ściąga do wsi tysiące pielgrzymów - według lokalnych opisów jest to największe tego typu wydarzenie w tamtejszym sanktuarium. Dla niewielkiej miejscowości, jaką są Wambierzyce, taki napływ ludzi na jeden dzień oznacza mobilizację całej okolicy - drogi dojazdowe, miejsca parkingowe i tymczasowy handel muszą obsłużyć ruch wielokrotnie większy niż zwykle. Podobnie działa to przy uroczystościach w Trzebnicy i Bardzie - odpust w małym mieście czy wsi z sanktuarium to wydarzenie, które na chwilę zmienia rytm całej okolicy, i które od wieków łączyło w sobie modlitwę z jarmarkiem, karuzelą i okazją do spotkania sąsiadów z sąsiednich wsi.