Rozkaz twierdzy i decyzja o wymarszu
19 stycznia 1945 roku władze Wrocławia wydały rozkaz przymusowej ewakuacji ludności cywilnej. Pierwotnie liczono na wywóz koleją i transportem drogowym, ale wojska sowieckie zbliżały się do miasta szybciej, niż zakładano, a tabor kolejowy był już obciążony transportami wojskowymi i rannymi. Dlatego dzień później, 20 stycznia, gauleiter Karl Hanke formalnie ogłosił Wrocław twierdzą (Festung Breslau) i wydał rozkaz natychmiastowej ewakuacji pieszej. Tego samego dnia do służby wojskowej powołano wszystkich mężczyzn w wieku od 16 do 60 lat, co samo w sobie ograniczyło liczbę osób zdolnych pomóc kobietom, dzieciom i starcom w drodze.
W mieście przebywało wtedy około miliona ludzi, w tym uchodźcy z terenów już zajętych przez Armię Czerwoną na wschodzie. Rozkaz ewakuacji objął w pierwszej kolejności kobiety, dzieci i osoby starsze, teoretycznie z możliwością pozostania dla tych, którzy byli niezbędni do obrony miasta lub pracy w zakładach zbrojeniowych.
Piechotą, w dwudziestostopniowym mrozie
Ewakuacja odbywała się pieszo, bo pociągów i pojazdów brakowało dla wszystkich chętnych do wyjazdu. Ludzie wychodzili z domów w nocy z 20 na 21 stycznia i w kolejnych dniach, przy temperaturze dochodzącej do około minus 20 stopni Celsjusza. Każdy mógł zabrać tylko tyle, ile był w stanie sam unieść lub przewieźć na ręcznym wózku czy saniach. Drogi wylotowe z miasta zapełniły się tysiącami ludzi idących w śniegu i lodzie, bez zaplecza noclegowego ani zorganizowanego zaopatrzenia w żywność na trasie.
Marsz w takich warunkach był wyczerpujący nawet dla osób zdrowych, a wśród ewakuowanych przeważały kobiety z małymi dziećmi, osoby starsze i chore. Źródła zgodnie wskazują zimno, wycieńczenie i choroby jako główne przyczyny zgonów w trakcie drogi, a nie działania bojowe.
Trasy: Opatowice, Kąty Wrocławskie i dalej na zachód
Pierwszym kierunkiem wymarszu były miejscowości leżące na zachód i południowy zachód od Wrocławia, między innymi dzisiejsze Opatowice (ówczesne Opperau) oraz Kąty Wrocławskie (Kanth). Stamtąd część ewakuowanych kierowała się dalej, w stronę Świdnicy i innych miast regionu, licząc na możliwość dalszego transportu koleją w głąb Niemiec.
Znaczna część kolumn uchodźców z Wrocławia dotarła ostatecznie do Drezna, uznawanego wówczas za miasto bezpieczne, z dala od linii frontu. Był to wybór tragiczny w skutkach: w połowie lutego 1945 roku, krótko po tym jak wrocławscy uchodźcy zapełnili ulice i dworce Drezna, miasto zostało zniszczone w alianckich nalotach bombowych. Ilu spośród uciekinierów z Wrocławia zginęło wtedy w Dreźnie, nie da się dziś ustalić - żadne z dostępnych źródeł nie podaje takiej liczby.
Ile osób nie przeżyło marszu
Liczba ofiar styczniowej ewakuacji jest jednym z najbardziej spornych punktów historii oblężenia Wrocławia. Polskojęzyczne opracowania, w tym polska Wikipedia i teksty historyczne poświęcone kapitulacji Festung Breslau, podają szacunek około 90 tysięcy zmarłych w trakcie marszu, z powodu mrozu, wycieńczenia i chorób. Jest to liczba wysoka w stosunku do miasta liczącego wówczas około miliona mieszkańców i wymagałaby, żeby zginęła niemal co dziesiąta osoba objęta ewakuacją.
Angielskojęzyczna Wikipedia, opisując to samo wydarzenie, jest znacznie ostrożniejsza i mówi jedynie ogólnie o „wielu tysiącach” zmarłych w trakcie prowizorycznej ewakuacji, bez podawania konkretnej liczby. Taka rozbieżność, między dziesiątkami tysięcy a bliżej nieokreśloną liczbą „wielu tysięcy”, pokazuje, jak niepewne są dane z ostatnich miesięcy wojny na tym odcinku frontu: nie prowadzono wówczas systematycznej ewidencji zgonów wśród uchodźców, a część ofiar zginęła już poza Wrocławiem, w Dreźnie lub po drodze przez inne miejscowości, i trudno je jednoznacznie przypisać do samego marszu ewakuacyjnego.
Ci, którzy zostali w mieście
Nie wszyscy zdołali lub chcieli opuścić Wrocław w styczniu 1945 roku. Część mieszkańców pozostała z powodu obowiązków wojskowych lub pracy uznanej za niezbędną dla obrony, część nie zdążyła wyjść przed zamknięciem okrążenia miasta przez Armię Czerwoną, do którego doszło w kolejnych dniach lutego. Ci, którzy zostali, spędzili następnie ponad trzy miesiące pod ostrzałem artyleryjskim i nalotami, w warunkach narastającego głodu i zniszczeń, aż do kapitulacji garnizonu 6 maja 1945 roku, kilka dni po kapitulacji Berlina.
Szczegółowych danych o tym, ilu spośród pozostałych w mieście cywilów zginęło w trakcie samego oblężenia, w odróżnieniu od ofiar styczniowego marszu, dostępne źródła nie podają w sposób jednoznaczny - to kolejny wątek tej historii, który pozostaje niedopowiedziany.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się