Miasto odcięte od zaopatrzenia
Przez pierwsze tygodnie oblężenia Wrocławia, rozpoczętego w lutym 1945 roku, obrońcy dysponowali lotniskiem na Gądowie Małym, na zachodnich obrzeżach miasta. To ono odpowiadało za dostawy amunicji, żywności i za ewakuację rannych. Problem w tym, że Armia Czerwona z każdym dniem zbliżała się do tego lotniska, aż w końcu przejęła je 1 kwietnia 1945 roku. Zanim to się stało, dowództwo Festung Breslau szukało zapasowego miejsca do startów i lądowań, które leżałoby głębiej w obrębie linii obrony, poza zasięgiem szybkiego ataku naziemnego.
Wybór padł na sam środek miasta: pas ziemi wzdłuż dawnej Kaiserstrasse, między mostem Grunwaldzkim a mostem Szczytnickim, w rejonie dzisiejszego placu Grunwaldzkiego. 23 lutego 1945 roku gauleiter Karl Hanke wydał rozkaz wyburzenia stojącej tam zabudowy, żeby na jej miejscu zbudować prowizoryczny pas startowy.
Dzielnica zrównana z ziemią
Pod pas startowy wyburzono całą zabudowę wzdłuż wybranej osi, w tym co najmniej trzy kościoły. Wśród nich znalazła się ewangelicka świątynia Marcina Lutra, która miała najwyższą wieżę w całym Wrocławiu, liczącą ponad dziewięćdziesiąt metrów. Prace rozpoczęły się w ostatnim tygodniu lutego i trwały w tempie, jakie dyktowała coraz trudniejsza sytuacja obrońców.
Co do dokładnych wymiarów pasa, źródła się różnią. Polskojęzyczne opracowania podają szerokość około 300 metrów i długość około 1500 metrów. Angielska Wikipedia, powołując się na powojenny raport o zniszczeniach, mówi o pasie szerokim na 200 do 400 metrów i długim na około dwa kilometry. Niezależnie od tego, którą wersję przyjąć, chodziło o powierzchnię odpowiadającą sporej części dzielnicy śródmiejskiej, wyciętą z gęstej, przedwojennej zabudowy.
Kto burzył budynki
Do prac rozbiórkowych skierowano robotników przymusowych, w tym osoby określane w źródłach jako cudzoziemscy pracownicy przymusowi, a także niemiecką ludność cywilną pozostałą w mieście. Do najcięższych prac zaprzęgano również dzieci od dziesiątego roku życia. Rozbiórka odbywała się pod ostrzałem sowieckiego lotnictwa, które atakowało pracujących na otwartym terenie ludzi.
Jedno z dostępnych źródeł zawiera przypis mówiący o 10 do 15 tysiącach ofiar śmiertelnych „podczas rozbiórek”, między innymi w wyniku ostrzału z powietrza. Przypis ten odnosi się łącznie do prac przy obu wrocławskich lotniskach - tym na Gądowie Małym i tym przy Kaiserstrasse - nie rozdzielając liczby ofiar między te dwie budowy. Nie da się więc jednoznacznie powiedzieć, ile spośród tych zgonów przypada wyłącznie na wyburzenia w centrum miasta.
Ile razy lotnisko faktycznie posłużyło
Wysiłek włożony w budowę pasa startowego w samym centrum oblężonego miasta stoi w kontraście do tego, jak rzadko z niego skorzystano. Według jednego z opracowań poświęconych dzisiejszemu placowi Grunwaldzkiemu, z prowizorycznego lotniska przy Kaiserstrasse wystartowały w sumie tylko dwa samoloty: transportowy Junkers Ju 52, który 10 kwietnia 1945 roku posłużył do ewakuacji rannych, oraz mała maszyna Fieseler Storch, którą nad ranem 6 maja 1945 roku, tuż przed kapitulacją garnizonu, Karl Hanke uciekł z miasta. Ten sam epizod potwierdzają inne źródła poświęcone samemu Hankemu, według których jego samolot rozbił się później w okolicach Mirosławic po uszkodzeniu zbiornika paliwa.
Inne opracowania piszą ogólniej, że lotnisko „służyło dostawom i ewakuacji rannych aż do kwietnia”, sugerując częstsze użycie, bez podawania konkretnej liczby lotów. Zestawienie tych relacji pokazuje wyraźną rozbieżność: od obrazu lotniska używanego sporadycznie, bo tylko dwukrotnie, po obraz stałego, choć skromnego połączenia lotniczego oblężonego miasta ze światem zewnętrznym. Skala zniszczeń, jakie poniesiono, by ten pas w ogóle powstał, każe traktować poważnie tę pierwszą, bardziej oszczędną wersję.
Co jest tam dziś
Po zakończeniu wojny teren dawnego pasa startowego i sąsiadujących z nim ruin przez pewien czas pełnił funkcję największego w mieście targowiska, gdzie sprzedawano między innymi towary pochodzące z poniemieckiego mienia. Od lat pięćdziesiątych XX wieku obszar dzisiejszego placu Grunwaldzkiego zaczęto systematycznie zabudowywać obiektami uczelnianymi: powstały tu gmachy Politechniki Wrocławskiej, dawnej Akademii Rolniczej oraz Uniwersytetu Wrocławskiego. W latach 1967-1975 dobudowano osiedle mieszkaniowe z sześcioma szesnastopiętrowymi wieżowcami projektu architektki Jadwigi Grabowskiej-Hawrylak, znanymi wśród mieszkańców pod potoczną nazwą „Bunkrowce”.
Od lat 2006-2008 centralne skrzyżowanie tego obszaru funkcjonuje jako rondo Reagana, o eliptycznym kształcie, z zadaszonym węzłem przesiadkowym komunikacji miejskiej i centrum handlowym Pasaż Grunwaldzki. Po dawnym pasie startowym i po wyburzonej pod niego zabudowie z 1945 roku nie ma dziś w krajobrazie placu żadnego widocznego śladu, poza samą pamięcią o tym epizodzie, zachowaną w opracowaniach historycznych poświęconych oblężeniu miasta.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się