Miasto po kapitulacji

Wrocław skapitulował 6 maja 1945 roku, cztery dni po zdobyciu Berlina. Akt bezwarunkowej kapitulacji podpisał generał Hermann Niehoff w willi Colonia na Krzykach. Skala zniszczeń zależy od źródła: polska Wikipedia mówi o około 70 procentach zniszczonej lub uszkodzonej zabudowy, raport administracji saskiej z sierpnia 1945 roku szacował straty na 80-90 procent, a inne zestawienia liczą tylko połowę miasta. Wszystkie źródła zgadzają się natomiast co do jednego - po mieście zostało około 18 milionów metrów sześciennych gruzu. Polski prezydent miasta Bolesław Drobner dotarł do Wrocławia 10 maja 1945 roku, cztery dni po kapitulacji, i zastał miasto w ruinie.

Rozbiórka gruzu i pozyskiwanie cegły

Odgruzowywanie miasta trwało latami. Obejmowało sprzątanie zniszczonych domów, a także celową rozbiórkę budynków, które teoretycznie nadawały się jeszcze do odbudowy - po to, by pozyskać z nich cegłę i inne materiały budowlane. Taka strategia, opisywana w polskiej Wikipedii, pogłębiała degradację ocalałej tkanki miejskiej: budynek, który przetrwał wojnę, mógł zniknąć już po niej, rozebrany na surowiec. Podobny los spotkał wiele śląskich miast tamtego okresu - w sąsiednim Głogowie z ruin wprost wywożono cegłę na odbudowę Warszawy, co udokumentowano osobno. We Wrocławiu decyzje o tym, co rozbierać, a co ratować, podejmowano stopniowo, w miarę jak miasto zapełniało się nowymi mieszkańcami i władzami.

Osadnicy, przesiedleńcy i spór o dziedzictwo

Powojenny Wrocław zaludniali głównie Polacy przybywający z różnych stron kraju: około 29 procent nowych mieszkańców pochodziło z terenów zajętych przez ZSRR, kolejni z województwa poznańskiego, a znacząca grupa - ze Lwowa i Wileńszczyzny. Ci ostatni przywieźli ze sobą część własnego dziedzictwa kulturalnego: w 1946 roku do Wrocławia trafiła Panorama Racławicka, wcześniej eksponowana we Lwowie w latach 1894-1944, choć na jej udostępnienie publiczności trzeba było czekać aż do 1985 roku. Niemieccy przedwojenni mieszkańcy miasta byli w tym czasie wysiedlani, a ślady niemieckiej przeszłości - napisy, szyldy, inskrypcje - systematycznie usuwano z ulic. Pierwsi polscy osadnicy długo traktowali Wrocław jako miejsce tymczasowe, nazywano ich zresztą pionierami - dopiero z czasem miasto zaczęło być traktowane jako miejsce stałego osiedlenia, a nie tylko źródło zaopatrzenia.

Odbudowa Rynku

Wojna zniszczyła ponad 60 procent zabudowy przyrynkowej, a z pierzei Rynku ocalało w całości jedynie siedemnaście kamienic - najbardziej ucierpiała pierzeja północna. Decyzję o pełnej, historycznej rekonstrukcji, a nie budowie nowoczesnych bloków w tym miejscu, podjęto dopiero w 1953 roku, osiem lat po wojnie. Do 1955 roku odtworzono większość kamienic, choć bez pełnego wystroju elewacji - dekoracje uzupełniano jeszcze przez dekady. Łącznie zrekonstruowano w formie historycznej dwadzieścia cztery kamienice, jedenaście odbudowano lub przebudowano, a trzynaście wyremontowano. Ostatnia z pierzei, kamienica Pod Złotym Psem, powstała dopiero w latach 1992-1994 - blisko pół wieku po zakończeniu wojny. Ratusz i Nowy Ratusz, stojące pośrodku placu, przetrwały wojnę w lepszym stanie i wymagały głównie remontów, a nie odbudowy od podstaw.

Ostrów Tumski i kwestia kościołów

Najstarsza część miasta, Ostrów Tumski, osadzony jeszcze w X wieku, także ucierpiał w walkach 1945 roku. Zniszczeniu uległy między innymi kaplica Najświętszej Maryi Panny, kościół świętego Jana i klasztor bonifratrów. Odbudowa samej katedry wrocławskiej to osobny, wieloletni rozdział tej historii - warto tylko zaznaczyć, że przywracanie dzielnicy katedralnej do życia postępowało równolegle z pracami w Rynku i ciągnęło się przez kolejne dekady powojenne.

Ile to trwało

Symbolicznym punktem, w którym Wrocław zaczął pokazywać się jako miasto odbudowane i zagospodarowane, była wielka Wystawa Ziem Odzyskanych zorganizowana w 1948 roku, którą obejrzało ponad półtora miliona zwiedzających - z tej okazji powstała Iglica, dziś jeden z symboli miasta. Sama liczba mieszkańców wróciła jednak do poziomu sprzed 1939 roku dopiero w 1983 roku, blisko czterdzieści lat po zakończeniu wojny, a pojedyncze kamienice na Rynku dobudowywano jeszcze w latach 90. Odbudowa Wrocławia nie była więc jednym wydarzeniem, lecz procesem rozłożonym na całe powojenne pokolenie - od pierwszego odgruzowywania ulic, przez decyzje o tym, co odtworzyć, a co zastąpić czymś nowym, aż po prace wykończeniowe prowadzone jeszcze pod koniec XX wieku.