Niż znad Włoch, który zalał pół Europy Środkowej
Latem 1997 roku nad południową Europą uformował się układ niżowy, który meteorolodzy określają jako sytuację typu Vb: niż wędrował znad północnych Włoch na północny wschód i na swojej drodze zderzał się z ciepłym, wilgotnym powietrzem oraz chłodniejszymi masami znad Bałtyku. Skutkiem były kilkudniowe, bardzo intensywne opady, które spadły na dorzecze górnej i środkowej Odry. Woda ruszyła w dół rzeki przez cały Śląsk: 7 lipca zalała Prudnik i Głuchołazy, 8 lipca Racibórz, 10 lipca Opole. Między Opolem a Wrocławiem fala dodatkowo się skumulowała i osiągnęła wysokość około 6 metrów ponad stan normalny, zanim dotarła do granic miasta.
12 lipca: woda wchodzi do Wrocławia
Do Wrocławia fala powodziowa dotarła 12 lipca 1997 roku, w godzinach południowych. Wcześniej tego dnia, około godziny 6 rano, ogłoszono alarm ewakuacyjny dla osiedla Księże Małe, zagrożonego od strony dorzecza Oławy. Około godziny 13 woda przelała się przez ulicę Opolską i wdarła na osiedle, w ciągu godziny osiągając wysokość 180 centymetrów. Wieczorem tego samego dnia fala przebiła się także przez Żabią Groblę i ulicę Traugutta, zaczynając rozlewać się dalej w głąb miasta. Dwa dni później, 14 lipca po południu, mieszkańcom i służbom udało się zatamować wodę przy Żabiej Grobli - był to jeden z punktów zwrotnych całej akcji obronnej.
Worki z piaskiem i obrona Starego Miasta
Zanim fala doszła do miasta, 10 i 11 lipca rozważano kontrolowane przerwanie wałów w Jeszkowicach i Łanach, żeby odciążyć centrum Wrocławia kosztem podtopienia mniejszych miejscowości. Z tego planu zrezygnowano po sprzeciwie zgromadzonych tam mieszkańców. W obronie miasta wzięły udział wojskowe śmigłowce Mi-17, żołnierze i strażacy ściągnięci z całej Polski oraz tysiące mieszkańców i wolontariuszy, którzy przez kolejne dni i noce układali wały z worków. Według szacunków Urzędu Miasta ułożono wtedy we Wrocławiu od 300 do 480 tysięcy worków z piaskiem. Dzięki zintensyfikowanym działaniom udało się ochronić Stare Miasto z jego zabytkową zabudową, mimo że woda zalewała dzielnice tuż obok.
Zalane dzielnice i straty w mieście
Woda zalała między innymi ulice Katowicką, Chorzowską, Bytomską, Tarnogórską i Głubczycką oraz całe osiedla na zachodzie i północy miasta: Kozanów, Księże Małe, Księże Wielkie, Maślice, Widawę i Rakowiec, nazywany wtedy przez mieszkańców „trójkątem bermudzkim”. Na Kozanowie i Rakowcu woda sięgała pierwszego piętra kamienic. Uszkodzone zostały między innymi stacja uzdatniania wody, archiwum sądowe, wysypisko śmieci na Maślicach, filharmonia, Teatr Polski oraz Akademia Muzyczna. W skali całego kraju powódź tysiąclecia pochłonęła 56 ofiar śmiertelnych w samej Polsce i 114 licząc razem z Czechami i Niemcami, a straty materialne oszacowano na około 12 miliardów złotych. Dach nad głową straciło wtedy 7 tysięcy ludzi, a około 40 tysięcy mieszkańców Polski poniosło całkowitą stratę majątku. Zniszczeniu uległo około 680 tysięcy mieszkań, 843 szkoły i 4 tysiące mostów w całym kraju. Źródła nie podają osobnych, wydzielonych danych liczbowych dla samego Wrocławia.
Co zmieniono w zabezpieczeniach po powodzi
Powódź tysiąclecia pokazała, że system ochrony przeciwpowodziowej Wrocławia, znany jako Wrocławski Węzeł Wodny i uznawany za jeden z największych systemów dróg wodnych oraz budowli hydrotechnicznych w Europie, nie poradził sobie z falą takiej wielkości. Zniszczeniu uległ wtedy jaz Szczytniki, a zalane zostały fragmenty Wielkiej Wyspy. W 2012 roku rozpoczęła się gruntowna przebudowa całego węzła. Równolegle rozbudowywano zabezpieczenia w górnym biegu Odry: polder Buków koło Raciborza, budowany od 1989 roku, zaczął działać w 2002 roku i chroni dziś przed powodzią między innymi Racibórz i Kędzierzyn-Koźle, a w pewnym stopniu również Opole i Wrocław. Jego rola wzrosła po 2020 roku, gdy uruchomiono sąsiedni zbiornik Racibórz Dolny - razem oba obiekty tworzą dziś główną barierę na drodze fali, która w 1997 roku dotarła aż pod wrocławskie kamienice.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się