Na przełomie XIX i XX wieku Breslau przeżywało jeden z najbardziej dynamicznych okresów rozbudowy w swojej historii. Miasto rosło w granicach, wyburzano dawne fortyfikacje, powstawały nowe dzielnice mieszkalne i reprezentacyjne domy handlowe. W te warunki idealnie wpasował się nowy styl, który w krajach niemieckich nazywano Jugendstil, czyli Stylem Młodych - płynna linia, motywy roślinne, kobiece twarze i maszkarony w ornamentyce. We Wrocławiu zostawił po sobie kilkadziesiąt kamienic, jeden z największych domów towarowych ówczesnych Niemiec i detale, które wciąż można znaleźć na fasadach śródmiejskich ulic, jeśli wie się, gdzie patrzeć.

Dom towarowy braci Barasch - dziś Feniks

Najbardziej okazałym świadectwem secesji we Wrocławiu jest budynek przy Rynku 31-32, znany dziś jako Spółdzielczy Dom Handlowy „Feniks”. Zaprojektował go architekt Georg Schneider z firmą Simon i Halfpaap, a wystrój wnętrz opracował Julius Koblinsky. Budynek stanął na miejscu dwóch kamienic przyrynkowych i sześciu kamienic mieszczańskich, a oficjalnie otwarto go w 1904 roku jako „Warenhaus Gebrüder Barasch”. Fasadę pokryto śląskim piaskowcem, żelazem, brązem i miedzią, a boniowane pilastry zdobił ornament roślinny i głowy kobiece. Nad wejściem wisiał pierwotnie szklany globus o średnicy 6,5 metra, podtrzymywany przez cztery rzeźby sfinksów, a od strony Kurzego Targu stanęły cztery wieże z miedzianymi hełmami. We wnętrzu z 1904 roku znalazły się beczkowaty szklany dach na stalowej konstrukcji, mozaiki, reliefy, kryształowe lustra i kute secesyjne balustrady.

Ta secesyjna forma przetrwała stosunkowo krótko: w 1929 roku budynek przeszedł przebudowę, która zmieniła fasadę z secesyjnej na modernistyczną - usunięto szklany globus, wielką przeszkloną witrynę od Rynku zastąpiono prostokątnymi oknami, a secesyjne elementy od strony ulicy Szewskiej zastąpiono ceglanymi kolumnami. To jeden z najlepiej udokumentowanych przykładów tego, jak szybko po pierwszej wojnie światowej secesja ustępowała miejsca nowej, prostszej estetyce. Dziś na fasadzie od Rynku wciąż widać zachowane elementy secesyjne, a od strony Kurzego Targu stoją cztery wieże z miedzianymi hełmami.

Kamienice mieszkalne z przełomu wieków

Poza reprezentacyjnym domem handlowym secesja zostawiła we Wrocławiu też ślad w zwykłej zabudowie mieszkalnej. Przy ulicy Podwale 73-74, w dzielnicy Przedmieście Oławskie, stoi kamienica, którą zbudował w 1900-1901 roku architekt Eduard Hentschel dla przedsiębiorcy budowlanego Ernsta Nissena. Już w trakcie prac, w 1899 roku, uznawano ją za najbardziej ekskluzywny i nowoczesny dom mieszkalny w mieście. Fasada ma dziewięć osi i trzy ryzality: środkowy zwieńczony jest trójkątnym tympanonem z płaskorzeźbą kobiecej postaci z atrybutami nauki i sztuki, boczne mają trzykondygnacyjne wykusze zamknięte hełmowymi dachami. Całość dopełniają bogate ornamenty w duchu secesji, boniowanie i dekoracyjne portale z kartuszami herbowymi - razem z sąsiednią kamienicą pod numerem 75 to dziś jedyne zachowane świadectwo dawnej, najbardziej eleganckiej zabudowy południowej części miasta.

Podobnych przykładów, mniej udokumentowanych, ale wciąż widocznych z ulicy, jest we Wrocławiu więcej. Na rogu dzisiejszych ulic Bolesława Prusa i Świętokrzyskiej stoi kamienica zaprojektowana na planie łuku przez architekta Wilhelma Hellera, z motywami roślinnymi na elewacji i polichromią pod gzymsem przedstawiającą wschodzące słońce i wijący się bluszcz. Przy ulicy Łukasińskiego zachował się budynek z 1904 roku ze sgraffitem przedstawiającym skrzypaczkę o imieniu Marta, orła z datą budowy i bogate motywy roślinne, a na zbiegu ulic Prądzyńskiego i Łukasińskiego - kamienica z postacią kobiety na elewacji, również otoczoną roślinną dekoracją. Przy ulicy Rzeźniczej 32/33 stoi dawny dom handlowy zaprojektowany w 1901 roku przez Leo Schlesingera, który był zarazem jego właścicielem: ma konstrukcję stalową, twarze kobiece między filarami i charakterystyczne łuki nad oknami. Za jeden z najpiękniejszych secesyjnych detali w mieście uchodzi portal wejściowy kamienicy przy ulicy Rozbrat 4, z twarzami kobiecymi, maszkaronami i zdobieniami roślinnymi.

Dzielnice, w których szukać detali

Zabudowa z przełomu XIX i XX wieku najgęściej zachowała się tam, gdzie miasto rozrastało się poza dawne fortyfikacje - na Przedmieściu Oławskim i na Nadodrzu. Losy tych dwóch dzielnic po 1945 roku były bardzo różne. Przedmieście Oławskie, przed wojną uważane za reprezentacyjne osiedle Wrocławia, zostało zniszczone w blisko sześćdziesięciu procentach podczas walk o miasto, dlatego zachowane tam kamienice, jak wspomniana para przy Podwale 73-75, mają dziś wartość świadectwa - pokazują, jak wyglądała cała dzielnica, zanim większość jej zabudowy zniknęła. Nadodrze ucierpiało w czasie wojny znacznie mniej, a po 1945 roku stało się jednym z ważniejszych centrów mieszkalnych miasta, dzięki czemu zachowało więcej oryginalnej tkanki z przełomu wieków, choć przez dekady bez większych remontów. Obie dzielnice przechodzą dziś rewitalizację, w ramach której renowacji poddawane są kolejne kamienice, a w miejsce ubytków w zabudowie wstawiane są nowe budynki.

Secesja w architekturze użytkowej

Secesyjny ornament trafił we Wrocławiu na fasady kamienic i domów handlowych, ale też na budowle czysto techniczne. Wieża ciśnień przy alei Wiśniowej na osiedlu Borek powstała w latach 1904-1905 według projektu Karla Klimma jako element miejskiej sieci wodociągowej, ale jej styl określa się jako neoromański z elementami secesji w ornamentyce i rzeźbie. Wieżę zdobią wykonane w piaskowcu rzeźby „Źródło Nimfa” i „Tryton”, autorstwa Ignatiusa Taschnera i Roberta Bednorza. To dobry przykład tego, że secesja we Wrocławiu nie była stylem zarezerwowanym wyłącznie dla eleganckich kamienic - przenikała też do budynków użyteczności publicznej, które dziś, mimo technicznego przeznaczenia, są cenione właśnie za rzeźbiarski detal.

Koniec epoki i to, co przetrwało

Secesja we Wrocławiu trwała stosunkowo krótko - niespełna dwie dekady, zanim ustąpiła miejsca modernizmowi. Symbolem tego przejścia jest przebudowa domu handlowego braci Barasch z 1929 roku, ale podobny proces objął całą architekturę miasta w latach dwudziestych. Szerzej o architektach, którzy ukształtowali kolejne warstwy zabudowy Wrocławia od modernizmu po powojenną odbudowę, pisze osobny artykuł na portalu - tutaj warto tylko zapamiętać, że to sąsiedztwo dwóch stylów w jednej dekadzie widać dziś na wielu wrocławskich fasadach.

Druga wojna światowa i powojenna odbudowa nie oszczędziły secesyjnej zabudowy - zniszczenia sięgały w niektórych dzielnicach sześćdziesięciu procent, a to, co przetrwało, często przechodziło później powojenne remonty dalekie od pierwotnego wystroju: dębowe parkiety zastępowano posadzkami ceramicznymi, a witryny i okna wymieniano na nowe. Mimo to na wielu kamienicach śródmieścia i Nadodrza detal secesyjny wciąż jest czytelny, jeśli spojrzeć wyżej niż witryny sklepów na parterze.

Jak patrzeć na kamienicę, żeby zobaczyć secesję

Secesyjny detal rzadko rzuca się w oczy na poziomie chodnika - trzeba spojrzeć na wysokość pierwszego i drugiego piętra, tam gdzie zaczynają się ryzality, wykusze i balkony. Warto szukać płynnej, falującej linii zamiast prostych kątów, motywów roślinnych - bluszczu, kwiatów, łodyg - oplatających framugi okien i portale wejściowe, a także kobiecych twarzy i maszkaronów w miejscach, gdzie klasycystyczna kamienica miałaby zwykłą ornamentykę geometryczną. Kute balustrady balkonów i klatek schodowych, sztukaterie pod gzymsami oraz płaskorzeźby nad wejściami to kolejne miejsca, w których secesyjny detal przetrwał nawet na budynkach, których resztę fasady już przebudowano. Najwięcej takich śladów można znaleźć spacerując po Przedmieściu Oławskim i Nadodrzu, a punktem wyjścia wciąż pozostaje fasada dawnego domu handlowego braci Barasch przy wrocławskim Rynku.