Bolesławiec kojarzy się z niebiesko-białą ceramiką na całym świecie, choć samo miasto leży na uboczu głównych szlaków turystycznych Dolnego Śląska. Ten kolor i te wzory nie wzięły się znikąd - stoi za nimi kilkaset lat pracy garncarzy, którzy mieli pod ręką surowiec rzadko spotykany w takiej jakości.

Glina spod Bolesławca

Pod miastem zalegają złoża gliny kamionkowej powstałe z osadów dawnego kredowego morza, bogate w skaleń i krzemionkę. Po wypaleniu w wysokiej temperaturze glina ta zamienia się w kamionkę: materiał twardy, praktycznie nienasiąkliwy i odporny na uszkodzenia mechaniczne oraz temperaturę. To właśnie ta cecha surowca, a nie moda czy przypadek, sprawiła, że w tym miejscu garncarstwo rozwinęło się na skalę przemysłową.

Pierwsze ślady wypalania ceramiki na terenie dzisiejszego Bolesławca sięgają, według badań archeologicznych, kultury łużyckiej sprzed około trzech tysięcy lat. Pierwsze pisemne wzmianki o miejscowych garncarzach pochodzą jednak dopiero z 1380 roku, a w XIII i XIV wieku działały tu już pierwsze cechy garncarskie. Rzemiosło rozwijało się więc równolegle z samym miastem, korzystając z gliny, która leżała dosłownie pod nogami.

Białe naczynia i glazura skaleniowa

Przez wieki bolesławiecka ceramika była brązowa lub szarawa, zależnie od domieszek w glinie i sposobu wypału. Zmieniło się to w drugiej połowie XIX wieku, gdy Johann Gottlieb Altmann jako pierwszy zastosował w tutejszych zakładach zdrowotnie obojętną glazurę skaleniową i zaczął wytwarzać naczynia z białej gliny. To właśnie ta zmiana odmieniła wygląd wyrobów i stworzyła tło, na którym mógł się wyróżnić charakterystyczny niebieski wzór stemplowy - bez białego, jasnego podłoża kobaltowe zdobienia nie miałyby takiego kontrastu.

W 1897 roku w Bolesławcu otworzono Królewską Szkołę Ceramiczną, która ujednoliciła i podniosła poziom wykształcenia miejscowych rzemieślników. Jej dyrektor Wilhelm Pukall wprowadził nowe techniki formowania i zdobienia, co przełożyło się na jakość i rozpoznawalność wyrobów wysyłanych stąd po całych Niemczech.

Stempel, gąbka i „pawie oczko”

Charakterystyczny wzór bolesławieckiej ceramiki nie jest malowany pędzlem, lecz odciskany. Rzemieślnicy wycinają wzory ze specjalnie spreparowanej gąbki lub kawałka skóry, zanurzają je w farbie i przykładają do powierzchni naczynia - warstwa po warstwie, motyw po motywie. Dzięki tej metodzie każdy egzemplarz, nawet powielający ten sam wzór, nosi drobne, naturalne różnice wynikające z ręcznej pracy.

Wśród najbardziej rozpoznawalnych motywów jest tak zwane „pawie oczko” - układ koncentrycznych kółek przypominający wzór na piórze pawia, obok kropek, listków, półksiężyców, stokrotki czy „wiatraczka” zbudowanego z symetrycznie ułożonych elementów. Te wzory łączy się i powtarza w różnych układach, co pozwala na tysiące kombinacji przy zachowaniu kilkunastu podstawowych stempli.

Jak powstaje naczynie - krok po kroku

Produkcja typowego naczynia z bolesławieckiej kamionki przebiega w kilku etapach. Najpierw masę z lokalnej gliny formuje się, najczęściej metodą odlewania w formach gipsowych, które nadają kształt talerzom, dzbankom czy misom. Uformowane, jeszcze surowe naczynia muszą wyschnąć, zanim trafią do pierwszego wypału w temperaturze rzędu tysiąca stopni Celsjusza. Dopiero na tak przygotowanej powierzchni nakłada się stemplem wzory, po czym całość pokrywa się przezroczystym szkliwem i wypala ponownie, tym razem w temperaturze od 1100 do 1300 stopni. To właśnie drugi, wysokotemperaturowy wypał zamienia glinę w twardą, szklistą kamionkę i utrwala kolory na stałe.

Zakłady przed i po 1945 roku

Do końca drugiej wojny światowej bolesławieckie zakłady ceramiczne działały jako niemieckie przedsiębiorstwa rzemieślnicze i przemysłowe, eksportując wyroby w głąb Niemiec i za granicę. Wojna niemal przerwała produkcję - część zakładów ograniczyła działalność, a wielu wykwalifikowanych rzemieślników straciło pracę lub opuściło miasto wraz z przesunięciem granic.

Po 1945 roku, gdy Bolesławiec znalazł się w granicach Polski, produkcję trzeba było odbudować niemal od podstaw, w dużej mierze z nowymi ludźmi, bo dawni niemieccy mistrzowie w większości wyjechali. Nad odbudową czuwał profesor Tadeusz Szafran. W 1950 roku powstała Cepelia, która przejęła organizację zbytu ludowego rzemiosła w całej Polsce, w tym ceramiki z Bolesławca. Od 1964 roku funkcję dyrektora artystycznego pełnił Bronisław Wolanin, który utrwalił charakterystyczne dla miasta wzornictwo i pomógł mu przetrwać w niemal niezmienionej formie do dziś.

Historię tych przemian, razem z dziejami samego miasta, pokazuje Muzeum Ceramiki w Bolesławcu, działające w dwóch budynkach: przy ulicy Mickiewicza mieści się dział ceramiki, a w dawnym Muzeum Kutuzowa - dział historii miasta. Placówkę założono jeszcze w 1908 roku jako Muzeum Miejskie, a zbiory przetrwały obie wojny światowe, choć nie bez strat.

Coroczne święto garncarzy

Od 1991 roku Bolesławiec co roku, w sierpniu, gości Bolesławieckie Święto Ceramiki - z lokalnego jarmarku wyrosło ono na największy festiwal ceramiki w Polsce i jedno z ważniejszych wydarzeń tego typu w Europie. W programie znajdują się targi ceramiki z udziałem lokalnych wytwórców, warsztaty i pokazy technik garncarskich, korowód postaci z gliny przechodzący ulicami miasta, wystawy i spotkania autorskie, a także koncerty i strefa gastronomiczna. Impreza łączy pokaz tradycyjnego rzemiosła z bieżącą twórczością artystyczną i przyciąga zarówno kolekcjonerów, jak i rodziny szukające jednodniowej wycieczki.

Symbolem tej tradycji pozostaje też legendarny Wielki Garniec, który w 1753 roku wykonał w Bolesławcu mistrz garncarski Johann Gottlieb Joppe - naczynie o wysokości dwóch metrów i pojemności dwóch tysięcy litrów, do dziś przywoływane jako dowód umiejętności miejscowych rzemieślników sprzed niemal trzystu lat.