Piotr Bałtroczyk przedstawia w Sali Koncertowej Radia Wrocław program „STAND UP 2026”. Artysta twierdzi, że początek jest ważny, być może nawet ważniejszy od końca, choć dobrze, gdy koniec jest równie miły. Swój występ zaczyna słowami: „Dobry wieczór Państwu, nazywam się Piotr Bałtroczyk i jestem atrakcją, a Wy jesteście dla mnie atrakcją, bez Was czułbym się jak w domu, samotny i niepotrzebny”. To jedyny powtarzalny fragment wieczoru. To, co nastąpi po powitaniu, jest zagadką także dla samego Bałtroczyka.
Artysta przyznał kiedyś w rozmowie z dziennikarką, że ma w głowie około 7 godzin monologu. Nieustanną zagadką jest dla niego, co z „tajemnych szufladek umysłu” wybierze Bałtroczyk Estradowy (BE). Jak mówi: „Są wciąż dla siebie zagadką, Bałtroczyk Estradowy (BE) i Bałtroczyk Zwykły (BZ) i to być może, utrzymuje jednego i drugiego w wysokiej dzielności bojowej, mimo, że każdy z nich z coraz większym przekonaniem może potwierdzić, że starość nie jest dla mięczaków.” Janusz Grzywacz wyraził się o BE tak: „słowa sypią się jak gó....o z barana”.
Bałtroczyk Zwykły zazwyczaj milczy w przytulnym kąciku, gdzie oddaje się lekturze albo nałogom. Próbuje też bezskutecznie oddać się dziennikarce, by w końcu wybrać nałóg, lekturę lub gitarę. Interesuje go wiele rzeczy, między innymi:
W programie artysta opowiada, co mu się przydarzyło od ostatniego spotkania z publicznością. Według zapowiedzi wszystko jest inspiracją, a tak powstają kolejne fragmenty „narodowej epopei”. Wieczór to kolejna wersja opowieści Piotra Bałtroczyka.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się