Dwie postacie, dwa żywioły Sudetów
Liczyrzepa i Skarbnik to najbardziej rozpoznawalne postacie śląskich i sudeckich wierzeń, ale rządzą różnymi żywiołami. Liczyrzepa, znany też jako Duch Gór, panuje nad Karkonoszami, ich lasami, skałami i pogodą. Skarbnik należy do zupełnie innego świata: podziemi kopalń, gdzie od pokoleń pracowali górnicy węgla kamiennego. Obie postacie łączy to, że w ludowej wyobraźni nie były jednoznacznie dobre ani złe - potrafiły pomóc, ale też surowo ukarać, w zależności od tego, jak zachowywał się człowiek, który je spotkał.
Liczyrzepa - imię, które miało obrażać
Niemiecka nazwa Ducha Gór, Rübezahl, funkcjonuje w polskiej tradycji jako Liczyrzepa, ale samo imię od dawna budzi spory wśród badaczy. Najbardziej znana legenda tłumaczy je tak: zakochany w porwanej księżniczce Duch Gór chciał zdobyć jej względy, zamieniając warzywa w ogrodzie w kwiaty. Dziewczyna, szukając sposobu na ucieczkę, poprosiła go, by policzył wszystkie rzepy rosnące w ogrodzie, zanim się jej oświadczy. Zajęty liczeniem duch nie zauważył, jak księżniczka umyka z podziemnej komnaty, a przezwisko Liczyrzepa miało od tamtej pory go obrażać i drażnić.
To jednak opowieść, która - jak wskazują autorzy portalu historykon.pl - powstała już po tym, jak imię Rübezahl funkcjonowało w regionie, a nie odwrotnie. Legenda o rzepach miała tłumaczyć istniejącą już, niejasną nazwę, a nie być jej źródłem. Badacze proponują inną etymologię: według nich niemiecka nazwa mogła powstać nie od słów Rübe (rzepa) i zählen (liczyć), lecz od Rabe (kruk) i Zabel lub Zagel, oznaczających diabła albo ogon. W tym ujęciu Liczyrzepa nie miał nic wspólnego z warzywami, a jego imię było raczej zniekształconym określeniem demonicznego, zwierzęcego ducha gór. Żadna z tych wersji nie ma jednak statusu ustalonego faktu - to wciąż spór między hipotezami, prowadzony w literaturze etnograficznej, a nie rozstrzygnięta sprawa.
Od strasznego demona do bohatera literatury
Zanim Liczyrzepa trafił do turystycznych pamiątek, przez wieki funkcjonował w opowieściach jako postać budząca respekt i strach: strażnik gór i ukrytych w nich skarbów, zdolny sprowadzić burzę na wędrowca, który go zlekceważył, ale też pomóc temu, kto potraktował go z szacunkiem. Przełomem w historii tej postaci było opracowanie literackie autorstwa Johanna Karla Augusta Musäusa, który w zbiorze „Volksmärchen der Deutschen” z 1783 roku uczynił Rübezahla jedną z centralnych postaci niemieckiego folkloru. To właśnie od tego momentu ludowe podania zaczęły krążyć w formie spisanej, dalszej od pierwotnych, ustnych przekazów sudeckich górali i pasterzy.
Skarbnik - sumienie w podziemiach kopalni
W śląskich i wałbrzyskich kopalniach węgla opowiadano o zupełnie innym duchu - Skarbniku, przedstawianym jako brodaty sztygar z górniczą lampką na czole. W przeciwieństwie do Ducha Gór, który rządził otwartą przestrzenią, Skarbnik towarzyszył górnikom w ciemnych chodnikach, gdzie zagrożenie było realne i codzienne: zawały, wybuchy metanu, pożary. Według przekazów miał ostrzegać przed takimi niebezpieczeństwami tych, którzy pracowali uczciwie, a karać i prowadzić na zgubę górników leniwych, nieostrożnych albo nieuczciwych wobec kolegów.
Jedna z zachowanych opowieści mówi o chłopcu, którego Skarbnik miał częstować chlebem dającym siłę do pracy i wspierać w trudach górniczego fachu, w nagrodę za uczciwość. Skarbnik nie jest wyłącznie śląską wyobraźnią - podobne postaci opiekuńczych duchów kopalni pojawiają się też w opowieściach z innych regionów górniczych, na przykład z wielickiej kopalni soli, co pokazuje, że wiara w istotę czuwającą nad bezpieczeństwem podziemi towarzyszyła górnikom niezależnie od tego, czy wydobywali węgiel, sól czy rudy metali.
Za tymi opowieściami stoi bardzo realny świat. W Górach Wałbrzyskich i Sowich działały przez dziesięciolecia kopalnie węgla kamiennego, jak choćby Kopalnia Węgla Kamiennego Teresa w Wałbrzychu, czynna od 1864 do 1991 roku. To właśnie w takich zakładach, w trudnych i niebezpiecznych warunkach pracy, rodziła się potrzeba wiary w opiekuńczą siłę, która rozumie podziemia lepiej niż sam człowiek.
Duch Gór i Skarbnik we współczesnej turystyce
Dziś obie postacie funkcjonują przede wszystkim jako symbole regionu, dalekie od dawnego respektu i strachu. Wizerunek Liczyrzepy pojawia się w schroniskach górskich, na tablicach szlaków i w postaci pamiątek sprzedawanych w Karpaczu czy Szklarskiej Porębie, a jego pomniki stanęły po obu stronach granicy: w Polsce, Czechach i Niemczech. W 2011 roku w Karpaczu otwarto interaktywną wystawę poświęconą Duchowi Gór i lokalnym legendom, a stała ekspozycja o Liczyrzepie działa też w Muzeum Karkonoskim w Jeleniej Górze. Najpełniej ożywa on w Zamku Śląskich Legend w Pławnej Dolnej, gdzie strunowy teatr lalek gra przedstawienia oparte na karkonoskich podaniach, z Duchem Gór w roli głównej. Jego imieniem nazwano też dawną kopalnię fluorytu i uranu w Kowarach, dziś udostępnioną jako podziemna trasa turystyczna pod nazwą Kopalnia Liczyrzepa.
Skarbnik ma skromniejszą obecność w turystyce regionu niż Duch Gór - nie doczekał się własnych pomników ani muzealnych wystaw porównywalnych z karkonoskimi, częściej pozostaje bohaterem opowieści przewodnickich, wspominanym podczas zwiedzania dawnych wyrobisk górniczych. Obie postacie łączy jednak to samo zjawisko: śląska i sudecka tradycja ludowa, która przez wieki tłumaczyła zagrożenia gór i kopalń istnieniem istoty czuwającej nad losem człowieka, dziś żyje dalej jako element tożsamości regionu, z którego korzystają muzea, gospody i twórcy lokalnych atrakcji.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się