Duch Gór, który straszył wędrowców
Karkonoska legenda o Liczyrzepie, zwanym też Duchem Gór, sięga średniowiecza i wiąże się prawdopodobnie z dawnym, pogańskim kultem źródeł Łaby, które biją na czeskim stoku Łabskiego Szczytu. Najstarsze znane przedstawienie tej postaci pochodzi z mapy Śląska Martina Helwiga z 1561 roku, gdzie Liczyrzepa ma rogi, ogon i kopyta.
W kolejnych opowieściach bywał strażnikiem gór i ukrytych skarbów, groźnym demonem albo starcem z kosturem, który pomagał zabłąkanym wędrowcom, jeśli traktowali go z szacunkiem. Polską formę imienia wprowadził dopiero w 1898 roku pisarz Stanisław Bełza, wcześniej krążyły określenia Rzepolicz i Rzepiór, a niemiecka nazwa Rübezahl do dziś nie ma jednoznacznie wyjaśnionego pochodzenia.
Imię legendarnej postaci nosi dziś Kopalnia Liczyrzepa w Kowarach, dawna kopalnia fluorytu i rudy uranu, udostępniona jako podziemna trasa turystyczna. Historia wyrobisk jest czysto górnicza, nazwa nawiązuje wyłącznie do legendy.
Najpełniej postać Ducha Gór ożywa w Zamku Śląskich Legend w Pławnej Dolnej. Powstał z inicjatywy artysty Dariusza Milińskiego, a wewnątrz działa strunowy teatr lalek wielkości człowieka, grający przedstawienia oparte na podaniach karkonoskich, z Duchem Gór w roli głównej. Przed budynkiem stoją monumentalne rzeźby postaci z tych samych opowieści.
Zamek Chojnik i legenda o hardej księżniczce
Ruina Zamku Chojnik nad Jelenią Górą-Sobieszowem wiąże się z legendą o księżniczce Kunegundzie. Miała stawiać zalotnikom warunek: rękę oddawała temu, kto w pełnej zbroi obiegnie zamkowe mury. Podanie znane jest od pokoleń i zainspirowało między innymi Friedricha Schillera, Theodora Körnera oraz Andrzeja Sapkowskiego.
Naprawdę zamek zbudowano w połowie XIV wieku, a pierwsza pisemna wzmianka o nim pochodzi z 1364 roku. Przez większość swojej historii należał do rodu Schaffgotschów. 31 sierpnia 1675 roku podczas burzy w budowlę uderzył piorun, wybuchł pożar, a zamek górny nigdy nie został w pełni odbudowany. Dziś to trwała ruina z wieżą widokową, dostępna szlakiem prowadzącym na szczyt góry.
Sama góra Chojnik kryje więcej niż zamkowe mury. W jej skałach i jaskiniach, między innymi w Dziurawym Kamieniu i Jaskini Zbójeckiej, a u podnóża północnych zboczy w Zbójeckich Skałach, nazwy same podpowiadają, że dawni mieszkańcy łączyli ten teren z opowieściami o rozbójnikach czyhających na wędrowców przemierzających Karkonosze.
Ślęża, góra, na której czczono słońce
Ślęża była od epoki brązu aż do chrystianizacji w X i XI wieku ośrodkiem pogańskiego kultu solarnego okolicznych plemion. Średniowieczny kronikarz Thietmar pisał, że górę czcili wszyscy okoliczni mieszkańcy ze względu na jej wielkość i znaczenie, a na jej zboczach odprawiano dawne obrzędy.
Śladem tamtych czasów są kamienne rzeźby rozsiane po stokach i szczycie, powstałe prawdopodobnie w kręgu kultury celtyckiej, około 400-200 roku przed naszą erą. Najlepiej zachowany Posąg Niedźwiedzia stoi dziś pod klonem przy kościele na szczycie. Średniowieczna legenda łączyła go z postacią księcia Piotra Włostowica, który w 1110 roku ufundował w tym samym miejscu klasztor augustianów. Samą rzeźbę odnaleziono pierwotnie w okolicach Strzegomian, a na szczyt Ślęży przeniesiono ją dopiero w 1903 roku.
Miejsca dawnych sądów i kar
Nie wszystkie dolnośląskie opowieści to baśnie o duchach i bóstwach, część miejsc pamięta prawdziwe, surowe prawo dawnych wieków. Na Małym Rynku w Bystrzycy Kłodzkiej stoi pręgierz z 1556 roku, kamienny słup z łacińskim napisem „Deus impios punit”, czyli „Bóg karze bezbożnych”, do którego przykuwano skazanych za drobne przestępstwa i wykroczenia obyczajowe. Słup dwukrotnie przenoszono po mieście, co upamiętnia wykuty na nim niemiecki napis „Transferirt” z datą 1736.
W Złotym Stoku po dawnej szubienicy z 1558 roku nie zostało już nic prócz śladów archeologicznych odkrytych dopiero w 2010 roku. Miejsce, gdzie przez kilka stuleci wykonywano wyroki śmierci, oznacza dziś replika krzyża, przy którym skazani modlili się przed egzekucją.
Skały o diabelskich imionach
Sudety pełne są samotnych formacji skalnych, którym dawni mieszkańcy nadawali imiona kojarzone z nieczystymi mocami. Diabelska Maczuga, zwana też Czarcią Skałą, wznosi się w Gorzeszowie na wysokość około ośmiu metrów. To skalna maczuga z piaskowca ciosowego, uformowana przez erozję w okresie kredy. Podobnych, dziwacznie ukształtowanych głazów jest w Sudetach więcej, a ich kształt od wieków skłaniał ludzi do szukania w nich diabelskiej ręki, choć w rzeczywistości uformowały je wyłącznie woda i wiatr.
Zamkowe podziemia i inne opowieści
Pod Zamkiem Świny na Pogórzu Kaczawskim krąży miejscowa legenda o podziemnym przejściu łączącym tę warownię z odległym o kilka kilometrów zamkiem w Bolkowie. Żaden taki korytarz nie został potwierdzony, ale opowieść przetrwała obok twardych faktów: w 1624 roku na zamku w Świnach przebywał mistyk Jakub Boehme, a sama budowla pamięta wzmiankę z kroniki Kosmasa z 1108 roku.
Kilka kilometrów dalej stoi Zamek w Bolkowie, drugi bohater tej opowieści. Na jego terenie zachowało się okno datowane na lata 1289-1290, uznawane za najstarsze zachowane okno w Polsce, a całość wznosi się nad miastem na dziewięćdziesięciometrowym urwisku.
Inny ślad dawnych czasów to Krzyżna Góra koło Karpnik, gdzie pod szczytem zachowały się resztki dawnego Zamku Sokolec. W skale wykuto tu w 1822 roku sto dwadzieścia schodów prowadzących na punkt widokowy, zwieńczony dziś siedmiometrowym żeliwnym krzyżem odlanym w gliwickiej hucie w 1830 roku.
Bądź pierwszy! Dodaj komentarz.
Aby dodać komentarz, musisz się zalogować.
Zaloguj się