Handel wpisany w plan miasta od średniowiecza

Wrocławski Rynek od początku był miejscem handlu, nie tylko reprezentacyjnym placem. Już w 1273 roku książę Henryk IV nadał mieszczanom prawo wagi i prawo szrotu, które nakazywało ważenie towarów na miejskiej wadze przed sprzedażą. Na placu stały trzy duże budowle handlowe - Sukiennice, gdzie sprzedawano i krojono sukno w czterdziestu kupieckich komorach, Kramy Bogate, wzmiankowane już w 1242 roku i oferujące wyroby metalowe oraz korzenne przyprawy sprowadzane ze wschodu, oraz Smatruz, drewniana hala z trzydziestoma dwoma stoiskami z pieczywem i obuwiem. Poszczególne rzemiosła miały swoje stałe miejsca - złotnicy przy ulicy Wita Stwosza, płatnerze w rejonie Kuźniczej, płóciennicy w wydzielonych kramach.

Ten handlowy charakter placu przetrwał kolejne stulecia i dziś objawia się między innymi w cyklu sezonowych jarmarków, które co roku wracają na Rynek i sąsiedni Plac Solny.

Jarmark, który ma pięćset lat

Najstarszy udokumentowany ślad wrocławskiego jarmarku bożonarodzeniowego pochodzi z miejskich ksiąg rachunkowych z 1566 roku - miasto zanotowało wtedy dochód z czynszu za kramy w wysokości 45 srebrnych groszy. Historycy nie wykluczają, że jarmark odbywał się już wcześniej, choć dokładna data pierwszej edycji pozostaje niepewna. Początkowo handlowano głównie dewocjonaliami, z czasem doszły owoce, ciasta i prażone nasiona. Pierniki przez wieki należały do towarów ekskluzywnych, a szczególną sławą cieszyła się tak zwana bomba legnicka - połączenie piernika z ciastem miodowym, znane w regionie jako wysokokaloryczny przysmak zimowej pory.

W XVII wieku za sprawą księżnej Doroty Sybilli rozpowszechnił się zwyczaj dekorowania gałązek choinkowych, a karkonoskie huty szkła opracowały technikę wydmuchiwania cienkich szklanych bombek, które szybko stały się popularną ozdobą. Do tego dochodziły srebrne lameta i świece. Z okolic Karkonoszy i Kotliny Kłodzkiej przywożono też drewniane, woskowe lub papierowe szopki bożonarodzeniowe z lokalnymi motywami, a po 1835 roku modę zdobyły dodatkowo cukrowe szopki sprowadzane od berlińskich cukierników.

Od upadku do odbudowy tradycji

Ciągłość tej wielowiekowej tradycji nie była oczywista. Pożar z 1897 roku zniszczył około czterdzieści kramów, a dwie wojny światowe przerwały organizację jarmarku na długie lata. Po 1945 roku, wraz z wymianą ludności miasta opisaną w innych materiałach portalu, jarmark bożonarodzeniowy w dawnej formie zanikł. Współczesna edycja wystartowała dopiero w 2008 roku, od skromnych trzydziestu drewnianych domków na Rynku. Od tego czasu jarmark rozrósł się do kilkuset stoisk, zajmujących nie tylko Rynek, lecz również Plac Solny oraz ulice Świdnicką i Oławską.

Co roku, w okresie adwentu i przed świętami Bożego Narodzenia, drewniane kramy wracają w to samo miejsce, powtarzając schemat sprzed wieków - łączenie handlu z odświętną atmosferą, muzyką i wspólnym spędzaniem czasu na powietrzu. Region Dolnego Śląska ma zresztą osobną, dłuższą listę jarmarków bożonarodzeniowych w mniejszych miastach, którą portal opisuje w odrębnym materiale.

Plac Solny - rynek soli, dziś rynek kwiatów

Sąsiedni Plac Solny, wytyczony w 1242 roku, nosił w historii kilka nazw związanych z handlem - Polnischer Markt, czyli Targ Polski, oraz Salzring i Salzplatz, od których pochodzi jego dzisiejsza polska nazwa. Handel solą, który dał placowi nazwę, dawno ustąpił miejsca innemu asortymentowi - dziś plac kojarzy się przede wszystkim z całorocznym targiem kwiatowym, jednym z najbardziej rozpoznawalnych miejskich punktów handlowych. W sezonie jarmarku bożonarodzeniowego kwiaciarskie stoiska sąsiadują z odświętnymi kramami, co pokazuje, jak elastycznie ten kawałek miasta zmieniał swoją funkcję handlową na przestrzeni wieków, zachowując jednak stały charakter miejsca targowego.

Co roku, nie tylko zimą

Handel sezonowy na wrocławskich placach nie kończy się wraz ze świętami. Miasto prowadzi też sieć stałych i cyklicznych targowisk, na których w rytmie pór roku pojawiają się świeże płody rolne, produkty ekologiczne od lokalnych producentów i żywność prosto z okolicznych sadów i pól - na targowiskach przy ulicy Ptasiej czy Jemiołowej handel toczy się cały rok, ale to właśnie wiosną i latem stragany wypełniają się najpełniej, zgodnie z sezonem zbiorów. Taki rytm targowania, uzależniony od pory roku, jest naturalnym przedłużeniem tej samej miejskiej tradycji, która stoi za zimowym jarmarkiem na Rynku - różni się tylko asortymentem i skalą.

Dokładny kształt wiosennych i letnich jarmarków świątecznych czy tematycznych, odrębnych od całorocznych targowisk spożywczych, nie jest w tym materiale opisany szczegółowo - dostępne źródła skupiają się przede wszystkim na jarmarku bożonarodzeniowym jako głównym, najdłużej udokumentowanym wydarzeniu tego typu w mieście.